Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Każdy zostaje przy swoim

28 lipca 2022
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Duże kraje azjatyckie traktują wojnę jak okazję do realizowania swoich interesów

a2873ce3-d880-47ef-93a7-cabfcc67155e-u7ddbc-12-putin-jinping-fot-yuri-kochetkov-epa-pap-(c)(p)-37520947.jpg
W

Kraje Zachodu w większym lub mniejszym stopniu są zaangażowane we wsparcie Ukrainy i dyplomatyczne izolowanie Rosji. Takiego podejścia nie podziela większość mocarstw poza Europą i USA. Mimo że Moskwie trudno o żarliwych sojuszników, to wiele stolic uznaje wojnę za okazję, by przeforsować swój partykularny interes. Najczęściej dotyczy on spraw energetycznych czy militarnych, ale nie brakuje też motywacji ściśle politycznych.

W pierwszych dniach wojny za państwo, które może skutecznie wpłynąć na Kreml i przymusić do zatrzymania konfliktu, uznawano Chiny, zaniepokojone negatywnym wpływem wojny na handel oraz tzw. sankcjami wtórnymi. W niedawnej rozmowie z DGP sceptycznie do takiego optymistycznego poglądu odniósł się Grzegorz Stec, analityk think tanku Merics. W jego ocenie sprawa Ukrainy nie jest dla Pekinu priorytetem. - Chiny nie są skłonne podjąć zdecydowanych działań, skupiają się na przeciwdziałaniu konsolidacji przez Waszyngton nieprzychylnego im obozu - tłumaczył ekspert. Jego zdaniem zarazem zwartość potencjalnego bloku chińsko-rosyjskiego jest ograniczona przez fakt, że Pekin jest przekonany o wysokim koszcie potencjalnego szerszego poparcia dla Moskwy i chce go uniknąć.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.