Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Rytm paskudnego ludu MAGA

25 października 2020
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Zwolenników Donalda Trumpa nie da się zrozumieć przez prosty pryzmat „bandy beznadziejnych rasistów”

Lokalne media w Charlotte, największym mieście Północnej Karoliny i najszybciej rozwijającej się amerykańskiej metropolii w pierwszym piętnastoleciu XXI wieku, już na dwa dni przed przyjazdem Donalda Trumpa informowały tylko o prezydencie. Jego wiec zorganizowano na starym lotnisku pod Gastonią. To w przeważającej mierze białe miasteczko oddalone od Charlotte o pół godziny drogi samochodem. Organizatorzy zapowiadali, że przywiozą autokarami 30 tys. osób.

Nad płytą lotniska powiewała gigantyczna, umocowana na dwóch budowlanych dźwigach amerykańska flaga. Entuzjastyczny lud MAGA, którego nazwa powstała od trumpowskiej bandery Make America Great Again, był niemal w całości biały. W tłumie dało się dostrzec dwoje Afroamerykanów. Mężczyźni prezentowali się w tzw. żonobijkach, koszulkach na ramiona, jakie 70 lat temu unieśmiertelnił w „Tramwaju zwanym pożądaniem” Marlon Brando. Na bawełnie mieli napisane „deplorable”. Przymiotnik można tłumaczyć jako nędzny, żałosny, paskudny. To nawiązanie do kampanii 2016 r., kiedy Hillary Clinton – jak się okazało na swoją zgubę – nawała wyborców Trumpa „bandą beznadziejnych rasistów, seksistów, homofobów i ksenofobów”. Przeprosiła, ale przeprosiny nic nie dały i biały heteroseksualny mężczyzna z klasy ludowej po raz pierwszy od lat zdradził wówczas Partię Demokratyczną i zagłosował na republikanina.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.