Serbska kampania między Kosowem a dyktaturą
Amerykanie grają na wymianę terytoriów jako rozwiązanie konfliktu między Belgradem a Prisztiną. W Białym Domu mają się spotkać prezydenci obu państw
Wybory w Serbii pierwotnie miały się odbyć w kwietniu, ale przez pandemię zostały przełożone na najbliższą niedzielę. Atmosfera przedwyborcza – jak zawsze w tym kraju – jest napięta, a głosowanie tym razem ma znaczenie nie tylko dla Serbii, ale też dla całego regionu. W ostatnich dniach do bałkańskich debat włączył się nawet prezydent USA.
W wyborach weźmie udział 20 partii i jeden ruch obywatelski. Pierwsze trzy partie na liście to stara gwardia. Po pierwsze, rządząca Serbska Partia Postępowa (SNS), na której czele stoi prezydent Aleksandar Vučić. Według sondaży na SNS może zagłosować ponad połowa wyborców. Po drugie, oddany sojusznik Moskwy, minister spraw zagranicznych Ivica Dačić i jego Socjalistyczna Partia Serbii. Po trzecie, Serbska Partia Radykalna Vojislava Šešelja, skazanego przez Trybunał ONZ na 10 lat więzienia za podżeganie do aktów nienawiści na tle etnicznym. Czwarte miejsce przypadło Sojuszowi Węgrów Wojwodińskich z Istvánem Pásztorem na czele, bliskim aliantem premiera Węgier Viktora Orbána.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.