Śmierć Conducătora
Nicolae Ceauşescu uczynił wiele, żeby jego śmierci pragnęli niemal wszyscy, nie tylko w Rumunii. Po czym zrobił jeszcze więcej, by ułatwić egzekucję
Najcięższym momentem (…) była chwila, gdy ujrzałem, jak komandosi usiłują związać Nicolae i Elenę Ceauşescu. Elena błagała o litość i broniła się. Nicolae nie okazał sprzeciwu. (…) Płakał” – wspomina komendant garnizonu Andrei Kemenici w mieście Târgoviște. Była trzecia po południu 25 grudnia 1989 r. Chwilę wcześniej człowiekowi, którego jeszcze do niedawna bał się kraj, odczytano wyrok śmierci. Zrobił to przewodniczący naprędce zorganizowanego trybunału wojskowego. Tę samą karę sąd orzekł wobec żony Conducătora (Wodza).
„Ich życzeniem było umrzeć razem. (…) Ceauşescu zaintonował «Międzynarodówkę» – wtedy padły pierwsze serie z broni automatycznej” – opisuje w książce „Ceauşescu. Piekło na ziemi” Thomas Kunze. „W chwili gdy upadał, zawołał: «Niech żyje wolna i demokratyczna Socjalistyczna Republika Rumunii!»” – twierdził Kemenici. „Mniejsza z tym, nie wiem, czy bohaterowie komunistyczni w chwili śmierci wykrzykiwali jakieś hasła, jak twierdzi literatura, ale Ceauşescu umarł dokładnie jak w tych książkach, jak na filmach” – dodawał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.