Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Historia pewnego szalika

Premier Węgier na meczu z Grecją
Premier Węgier na meczu z Grecją
24 listopada 2022
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

S zalik, który miał na sobie premier Viktor Orbán w czasie ostatniego meczu reprezentacji Węgier, stał się zarzewiem kolejnego konfliktu z sąsiadami. Premier wybrał się na mecz Węgry–Grecja, który był jednocześnie meczem pożegnalnym Balázsa Dzsudzsáka, ulubionego piłkarza Orbána i szefa dyplomacji Pétera Szijjárty. Orbán wrzucił do sieci film, na którym zamienia z Dzsudzsákiem kilka słów (panowie są po imieniu) i otrzymuje od niego koszulkę. Uwagę obserwatorów przyciągnął jednak fakt, że Orbán miał na sobie szalik reprezentacyjny z konturem Wielkich Węgier w granicach sprzed 1920 r. Rząd od 2010 r. regularnie rozdrapuje rany związane z traktatem z Trianon i utratą po I wojnie światowej jednej trzeciej terytorium.

Premier Węgier na stadionach mistrzostw Europy w 2016 r. fotografował się z kibicami nie tylko na tle mapy dawnych Węgier, ale także napisu „Felvidék”, Górnych Węgier, jak środowiska nacjonalistyczne do dziś określają dzisiejszą Słowację. Piłka nożna sprzyja rozwojowi rewizjonizmu. Na meczach reprezentacyjnych jeden sektor zajmuje grupa kibiców zrzeszonych w organizacji Carpathian Brigade. Niejednokrotnie manifestowali oni rewizjonistyczne hasła, które zabierali nawet na Stadion Narodowy w Warszawie. Ich cechą charakterystyczną są czarne koszule z napisem „Magyarország”, Węgry. Kolor czarny nie jest kolorem barw narodowych Węgier, jest za to kolorem tamtejszych środowisk neonazistowskich. Sieć pełna jest ich zdjęć w czasie wykonywania salutu rzymskiego, niektórzy z nich mają tatuaże z symbolami nazistowskimi. Rząd roztoczył nad stowarzyszeniem parasol ochronny, broniąc ich sposobu kibicowania przed krytyką ze strony zagranicznych federacji piłkarskich.

Szalik Orbána wywołał poruszenie w rządach większości państw, których ziemie znajdują się na historycznej mapie, poza Polską (do II RP trafiły fragmenty Orawy i Spiszu), Serbią i Słowenią. Państwa reagowały różnie. Najbardziej stanowczą postawę wyraziła Ukraina. Do siedziby jej MSZ wezwano węgierskiego ambasadora. Rzecznik resortu napisał w mediach społecznościowych, że „promowanie idei rewizjonizmu na Węgrzech nie sprzyja rozwojowi stosunków ukraińsko-węgierskich i nie odpowiada zasadom polityki europejskiej”. Głos zabrał także doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak: „Krwawe wojny zaczynają się od tego samego scenariusza: mali przywódcy zaczynają marzyć o wielkich imperiach. Każdy, kto chce mieć polityczne racje w XXI w. poprzez pasożytowanie na traumach historycznych, zagraża bezpieczeństwu międzynarodowemu. Niewyuczone lekcje z historii się powtarzają. Nawet po węgiersku”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.