Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Nie ma mocnych na albańskiego Zeusa

28 grudnia 2023
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W parlamencie race i wezwania do buntu, ale premier Edi Rama ma niezachwianą pozycję

Albański parlament nie był ostatnio najspokojniejszym miejscem na świecie. Pod koniec listopada w trakcie kłótni między rządzącymi socjaldemokratami a opozycją pojawiły się race i barykady z krzeseł. Sytuacja powtórzyła się w ubiegłym tygodniu. Odpalając race, opozycjoniści chcieli przeszkodzić odebraniu immunitetu 79-letniemu Salemu Berishy, w latach 1992–1997 prezydentowi, a później w latach 2005–2013 premierowi. Lidera nie udało się uchronić. Berisha stracił immunitet.

Ten kluczowy albański polityk ma zarzuty korupcyjne, grozi mu nawet 12 lat więzienia. Chodzi głównie o wprowadzone przez niego ponad dekadę temu prawo dotyczące prywatyzacji obiektów sportowych. Prokuratura twierdzi, że Berisha wraz z zięciem, wykorzystując nowe zapisy, zyskali później nielegalnie nawet 5,5 mln euro. – Jestem silniejszy niż kiedykolwiek – mówił pewny siebie Berisha, opuszczając parlament przed Bożym Narodzeniem. Do zarzutów się nie przyznaje, wzywa do protestów przeciwko władzy na wzór tych, które trwają w Serbii, a śledztwo uznaje za motywowane politycznie, wszczęte na osobisty rozkaz jego wielkiego rywala, premiera Ediego Ramy. To dobra mina do złej gry. Z sondaży wynika, że Berishy nie ufa od dwóch trzecich co trzech czwartych Albańczyków. Do tego nie jest też faworytem Zachodu. Do USA nie może wjechać z powodu sankcji, które Amerykanie nałożyli, uznając go za winnego defraudacji środków publicznych.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.