Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Nowy podział władzy w UE nie nastąpi szybko

Najbliżej formalnego rozpoczęcia procedury zmiany traktatów jest Parlament Europejski, a konkretnie kierowana przez Salvatore’a De Meo z Europejskiej Partii Ludowej komisja spraw konstytucyjnych. Wczoraj komisja przyjęła raport z propozycją reform firmowaną przede wszystkim przez belgijskiego federalistę Guya Verhofstadta
Najbliżej formalnego rozpoczęcia procedury zmiany traktatów jest Parlament Europejski, a konkretnie kierowana przez Salvatore’a De Meo z Europejskiej Partii Ludowej komisja spraw konstytucyjnych. Wczoraj komisja przyjęła raport z propozycją reform firmowaną przede wszystkim przez belgijskiego federalistę Guya Verhofstadtafot. Fred Marvaux/UE
Ten tekst przeczytasz w 14 minut

Do Francji i Niemiec, które wyszły z propozycją reform UE, dołączyli europosłowie z komisji spraw konstytucyjnych. Niezależnie od ich projektów sam proces zajmie co najmniej kilka lat, a musi się zakończyć jednomyślną zgodą wszystkich państw i PE

Ostatnie trzy lata obfitowały w wydarzenia, które – jak wskazuje część państw i niektórzy szefowie unijnych instytucji – stawiają pod znakiem zapytania kształt UE w obecnych ramach traktatowych. Choć dyskusja na temat reform Unii została zapoczątkowana jeszcze w czasie kierowania Komisją Europejską przez Jeana-Claude’a Junckera i Radą Europejską przez Donalda Tuska, to pandemia koronawirusa przyćmiła wszystkie reformatorskie zapędy. Te wróciły wraz z inwazją rosyjską na Ukrainę, zgłoszeniem wniosków akcesyjnych przez Kijów, Kiszyniów i Tbilisi i w efekcie stosowania weta przez poszczególne stolice. Część europejskich liderów, a przede wszystkim europosłów, nie ukrywa, że motorem napędowym postulowanych reform są także problemy z praworządnością, przestrzeganiem rządów prawa i kwestionowaniem europejskiego prawodawstwa przez Polskę i Węgry. Dyskusje budzą wiele emocji nie tylko w Polsce, ale od momentu ich zainicjowania do finalnej zmiany traktatu może upłynąć wiele lat, a ostatecznie nie obędzie się to bez jednomyślnej zgody wszystkich państw członkowskich. Najbliżej do realnego zainicjowania procedury zmiany traktatów jest Parlament Europejskiej, który już w drugiej połowie listopada może przyjąć raport komisji spraw konstytucyjnych. Prezydencja hiszpańska sygnalizuje, że jest gotowa przekazać raport będący gotowym projektem zmian podczas grudniowego spotkania ministrów państw członkowskich. Nawet jeśli do tego dojdzie, to dopiero początek, a nie koniec drogi do zmian traktatów.

Moment traktatowy

Zazwyczaj zmiany w traktatach były związane z rozszerzeniem UE o nowe państwa. Tak zwany moment traktatowy to określenie dość nieostre, a jego ustalenie zależy w dużej mierze od układu sił politycznych w Unii. Samo stwierdzenie przez jakąkolwiek uprawnioną do tego instytucję, że należy przeprowadzić reformy, nie wystarczy. Cała procedura jest bowiem ściśle określona w art. 48 traktatu o UE i zgodnie z nim propozycje zmian mogą przygotowywać rządy państw członkowskich, PE i KE i następnie składać je do Rady UE, czyli ministrów państw. O pozytywnym rozpatrzeniu takiej propozycji decyduje Rada Europejska (szefowie państw i rządów) zwykłą większością i wówczas jest zwoływany konwent, w którego skład wchodzą przedstawiciele parlamentów narodowych, szefowie rządów lub państw, przedstawiciele PE oraz KE. Następnie konwent w drodze konsensusu może zwołać konferencję przedstawicieli państw. Po ustaleniu podczas prac konferencji ostatecznego kształtu nowego, zreformowanego traktatu muszą go ratyfikować wszystkie państwa członkowskie zgodnie z krajowymi porządkami konstytucyjnymi (część państw musi np. zorganizować referenda). Dopiero jednomyślna zgoda wszystkich państw UE może doprowadzić do zmiany traktatu, a sam proces jest obliczony na kilka lat.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.