Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Strategia ds. strategii nie zbawi Europy

– Dzielimy ten tort, który staje się coraz mniejszy, z coraz mniejszą liczbą ludzi – mówił Mario Draghi, były premier Włoch i prezes Europejskiego Banku Centralnego, przy okazji prezentacji raportu o konkurencyjności UE
– Dzielimy ten tort, który staje się coraz mniejszy, z coraz mniejszą liczbą ludzi – mówił Mario Draghi, były premier Włoch i prezes Europejskiego Banku Centralnego, przy okazji prezentacji raportu o konkurencyjności UEfot. Aurore Martignoni/UE
11 września 2024
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

M ario Draghi po prawie roku pracy nad raportem mającym dać pomysły na zwiększenie konkurencyjności Unii Europejskiej postanowił nie gryźć się w język i w dość dosadny sposób zaprezentował swoją analizę. Recepty na dość pesymistyczne i alarmujące diagnozy są równie bezpośrednie, co tezy stawiane przez byłego premiera Włoch. Problemom gospodarczym Starego Kontynentu Draghi chce przeciwstawić jeszcze większy poziom integracji i jeszcze bardziej federalistyczne podejście, które budzi niechęć szczególnie wśród prawicowej części sceny politycznej znacznie wzmocnionej w wyniku wyborów europejskich.

Jednym z istotniejszych postulatów Draghiego jest właściwie całkowita rezygnacja z zasady weta połączona z reformą administracyjną. Już dziś znaczny obszar unijnego prawodawstwa jest objęty większościowym systemem podejmowania decyzji, natomiast raport wskazuje na potrzebę rozszerzenia go na całą unijną legislację. Z jednej strony trudno odmówić Draghiemu racji, kiedy stwierdza, że UE prokrastrynuje, zamiast rozwiązywać problemy, ale z drugiej strony realia polityczne nie pozwalają zbyt często pojedynczym państwom wpływać na podejmowane decyzje, stąd dla mniejszych graczy weto jest jedynym i ostatecznym bezpiecznikiem. W obecnych okolicznościach zmiana tej zasady jest po prostu nierealna, bo na samoograniczenie musiałaby zgodzić się cała „27”. Pomijając już fakt, że prawdopodobnie wymagałaby ona wieloletniej procedury zmiany traktatu, na którą absolutnie żadna ze stolic nie ma dziś ochoty. Rekomendacja przyspieszenia ścieżki legislacyjnej lub jej skrócenia, do czego jeszcze wrócę, jest jednym z fundamentów recept byłego szefa Europejskiego Banku Centralnego dla Unii Europejskiej, natomiast szczegóły przynoszą tylko dodatkowe trudności z ich zastosowaniem.

Główna teza raportu jest taka, że produktywność europejskich pracowników coraz bardziej odstaje od produktywności Amerykanów (a także Chińczyków) głównie z uwagi na brak inwestycji w innowacje i postęp technologiczny na Starym Kontynencie. Receptą ma być połączenie nastawienia na innowacyjność, a co za tym idzie zwiększenie produktywności wraz z realizacją wspólnej strategii przemysłowej w kluczowych obszarach. Sęk w tym, że o podobnych pomysłach, uzupełnionych jeszcze o strategiczną suwerenność surowcową i skrócenie łańcuchów dostaw, słyszymy właściwie od wybuchu pandemii koronawirusa. Począwszy od procesu opracowania szczepionki przeciw COVID-19, kiedy zapóźnienia technologiczne dały o sobie znać, przez kryzys uwypuklający niewielką odporność gospodarek europejskich na wstrząsy po problemy ze wsparciem Ukrainy na skutek niewystarczających mocy produkcyjnych w sektorze zbrojeniowym. I od kilku lat unijne instytucje pracują nad różnego rodzaju strategiami, które mają UE przygotować na podobne problemy w przyszłości. Czym postulaty Draghiego mogą różnić się od tych już suflowanych przez Brukselę w minionych latach? Poziomem federalizacji. Były szef włoskiego rządu nie widzi bowiem innej recepty dla Starego Kontynentu jak utworzenie de facto superpaństwa. Kluczowym pytaniem jest jednak to, kto będzie na to państwo łożył pieniądze.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.