Trump przeszedł do defensywy
By wygrać, Trump będzie musiał stoczyć batalię o Georgię. To niespodzianka i znak, że jego sztab mierzy się z poważnymi problemami
Jeszcze w połowie lipca, gdy Donald Trump przemawiał na partyjnej konwencji w Milwaukee, republikanie czuli się pewnie, a w hali Fiserv Forum panowała wręcz karnawałowa atmosfera. Było to świeżo po nieudanym zamachu na byłego prezydenta w Pensylwanii, a to wydarzenie – mieli nadzieję sztabowcy – miało mu przydać legendy i dodać wiatru w kampanijne żagle. W nawiązaniu do zamachu republikańscy delegaci zaklejali sobie uszy opatrunkami i – naśladując zachowanie postrzelonego Trumpa – w geście zwycięstwa pokazywali dwa wyciągnięte palce czy krzyczeli „Fight!”. Powodów do optymizmu było sporo, sondaże wyglądały doskonale, a demokraci byli pogrążeni w sporach o to, czy Joe Biden powinien w ogóle kandydować.
W drugiej połowie sierpnia Milwaukee to dla republikanów zaledwie odległe wspomnienie dobrych czasów. Kamala Harris nie tylko nadrobiła sondażowe straty, ale nawet wyszła na prowadzenie w wielu kluczowych stanach. Obecnie jest lekką faworytką bukmacherów i rynków prognostycznych. Kalifornijka zbiera więcej pieniędzy, generuje więcej klików w mediach społecznościowych, a przed sobą ma jeszcze cementującą jej pozycję w ugrupowaniu partyjną konwencję. Z jej otoczenia płyną ofensywne zapowiedzi, że wiceprezydent jest w stanie zwyciężyć w Karolinie Północnej i Georgii, do tej pory uznawanych za raczej pewne stany dla Trumpa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.