Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Łukaszenka siedmiokrotny

Łukaszenka siedmiokrotny
fot. Grigory Sysoyev/Government/Sputnik Pool/EPA/PAP
24 stycznia 2025
Ten tekst przeczytasz w 15 minut

Polskie władze nakłoniły czołową organizację białoruskiej diaspory do wstrzymania rekrutacji ochotników na wojnę z Rosją. Łukaszenka gestu nie docenił. W kampanii wyborczej straszył zagrożeniem z Warszawy

W niedzielę Alaksandr Łukaszenka po raz siódmy ogłosi się prezydentem Białorusi. Jedyną niewiadomą pozostaje to, jakie poparcie wpiszą mu do protokołu członkowie komisji wyborczej. Według szacunków ekspertów, z którymi rozmawiałem, najpewniej będzie to powyżej 80 proc. O protestach tym razem nie ma mowy. Po nieudanej rewolucji sprzed pięciu lat reżim spacyfikował społeczeństwo represjami. Według niepełnych danych obrońców praw człowieka za kratami siedzi 1254 więźniów politycznych (dane ze środy). Liczba politycznych emigrantów jest sześciocyfrowa.

Mimo to Łukaszenka się boi. Wciąż ma w pamięci sceny z sierpnia 2020 r., gdy sprzeciw wobec sfałszowanych wyborów wyprowadził na ulice tysiące Białorusinów. Władze w dzień głosowania najpewniej wyłączą więc internet, choć ze względu na terror większe protesty są wykluczone. Propaganda w trakcie kampanii malowała obraz Białorusi jako oblężonej twierdzy, na którą czyhają Polacy oraz Ukraińcy jako forpoczta agresywnego Zachodu. I tylko mądre przywództwo Łukaszenki już od 30 lat chroni kraj przed wojną, gwarantuje stabilność, czyste i bezpieczne ulice oraz sojusz z Rosją. „Wszystkie starania powinniśmy skierować na to, by zachować kraj” – czytamy w programie Łukaszenki. Państwowy kanał telewizyjny ONT u progu wyborów przypomniał o tym ustami złamanych więźniów, emitując w czasie największej oglądalności rozmowy z nimi, w których potwierdzali dyżurne tezy oficjalnej narracji.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.