Pekin to klucz do stabilnego XXI wieku
Chiny stają się najważniejszym globalnym partnerem Stanów Zjednoczonych?
ROZMOWA
Prezydent Obama wielokrotnie przekonywał, że dobre stosunki z Chinami to klucz do stabilnego XXI wieku. Na razie Amerykanów łączy z Chinami rodzaj szorstkiej przyjaźni. Nie ufają sobie nawzajem, ale wiedzą, że są sobie potrzebni.
To najlepszy dowód, że ocieplenie relacji z Rosją było łatwiejszym zadaniem. Tam problem dotyczył tylko wycinkowej kwestii stosunków w dziedzinie obrony, rozbrojenia i tarczy antyrakietowej. Należy jednak pamiętać, że w czasach pokoju priorytetem są relacje gospodarcze. A tu Chiny są niekwestionowanym numerem jeden.
Bywały czasy, gdy prawa człowieka i promocja demokracji były kluczowym narzędziem amerykańskiej polityki zagranicznej. Dziś jednak są one zgraną kartą. Oczywiście Obama nadal będzie przedstawiał się jako wielki idealista, odnowiciel amerykańskiego soft power skompromitowanego w czasach Busha, bo to przecież część jego politycznego wizerunku. Nie będzie jednak misjonarstwa i wytykania palcem. Raczej przekaz: chcecie być tak fajni jak my? To proste. Na początek nie cenzurujcie internetu.
Obama to polityk innej generacji niż wszyscy jego powojenni poprzednicy, którzy mieli do Europy stosunek emocjonalny. Obecny prezydent jest wręcz dumny z tego, że równie dobrze dogaduje się z Angelą Merkel co z chińskimi komunistami.
To uproszczenie, które zawiera w sobie ziarno prawdy. Kryzys gospodarczy uruchomił proces, na który zanosiło się od dawna. Zdominowane dotąd przez świat transatlantycki fora takie jak G8 straciły rację bytu. Powstały nowe konfiguracje: G20 czy właśnie nieformalne G2. Chiny zyskały na znaczeniu w każdej z tych nowych konfiguracji.
@RY1@i02/2009/224/i02.2009.224.000.009b.001.jpg@RY2@
Anthony Dworkin
* znawca amerykańskiej polityki zagranicznej, ekspert Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu