Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Brytyjski generał zamierza przekupić umiarkowanych talibów

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Jeśli Zachód chce wyjść zwycięsko ze starcia z talibami, musi przekupić umiarkowanych bojowników - twierdzi brytyjski generał odpowiedzialny za nawiązanie negocjacji z rebeliantami w Afganistanie.

- Pomysł kontynuowania walki do krwawego końca, z perspektywy mojego 38-letniego doświadczenia wojskowego, jest bezsensowny. Nie jesteśmy w stanie wywalczyć sukcesu - przyznał wczoraj w wywiadzie dla londyńskiego " The Times" generał-porucznik Graeme Lamb.

Brytyjczyk uważa, że jedynym rozwiązaniem konfliktu może być próba przeciągnięcia części bojowników na stronę NATO. Jak szacują analitycy, tylko jeden na dziesięciu afgańskich talibów jest zdeklarowanym islamistą. Pozostali walczą nie z powodów ideologicznych, ale za pieniądze lub w akcie zemsty. - To młodzi ludzie, którzy dobrze walczą za złą sprawę. Rebelianci mogą mieć krew na rękach, ale kto jej nie ma? My sami zabijaliśmy ludzi, o których mówili, że są zupełnie niewinni - komplementował przeciwnika Lamb. Do złożenia broni i przejścia na stronę NATO ma skłonić talibów amnestia i zapewnienie nietykalności.

56-letni generał Graeme Lamb zdobył sławę w kołach wojskowych jako jeden z autorów strategii, która okazała się kluczem do sukcesu w Iraku. Jako pierwszy zasugerował gen. Davidowi Petraeusowi podjęcie prób przeciągnięcia na stronę USA sunnickich milicji wcześniej sprzymierzonych z Al-Kaidą. Z byłych rebeliantów w 2006 roku sformowano pod auspicjami US Army milicje "Sahwa" (z arabskiego "przebudzenie"), a wkrótce w ich skład wchodziło już 100 tysięcy członków. W zamian za comiesięczny żołd i broń od Amerykanów niedawni rebelianci zobowiązali się do patrolowania swoich rodzinnych miejscowości i likwidowania działających w okolicach członków Al-Kaidy. To właśnie dzięki nim udało się uspokoić takie sunnickie prowincje jak Anbar na zachodzie Iraku.

Teraz generał Lamb ma powtórzyć sukces z Iraku pod Hindukuszem. Były szef brytyjskich służb specjalnych i do niedawna dowódca wojsk polowych przerwał w sierpniu 2009 roku emeryturę i na prośbę gen. Petraeusa - starego znajomego z Bagdadu, a obecnie głównodowodzącego US Army w regionie - opracowuje plan przeciągnięcia talibów na stronę NATO.

Na razie Londyn stawia jednak na wzmocnienie swoich możliwości bojowych w Afganistanie. Wczoraj premier Gordon Brown zapowiedział wysłanie kolejnych 500 żołnierzy, zastrzegając, że stanie się to, gdy posiłki zostaną "odpowiednio wyposażone", a pozostałe państwa NATO również wzmocnią swoje kontyngenty.

Jaromir Kamiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.