Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Czesi razem przeciw Lizbonie

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Już nie tylko Vaclav Klaus, ale też rząd i parlamentarzyści w Pradze nie zgadzają się z treścią Lizbony

Maleją szanse, że jeszcze w tym roku traktat lizboński wejdzie w życie. Prezydent Czech Vaclav Klaus i sprzyjający mu senatorowie z centroprawicowej partii ODS mnożą przeszkody. Wczoraj zapowiedzieli kolejną skargę do trybunału kontystucyjnego. Jej rozpatrzenie zajmie tygodnie.

W tym czasie premier Czech Jan Fischer sondował w Brukseli, na jakie ustępstwa może pójść Unia. - Zgadzamy się, że powinniśmy znaleźć drogę, dzięki której unikniemy rozpoczęcia od nowa procedury ratyfikacji - mówił w Brukseli. Nie odciął się jednak od - uznawanych w UE za nierealistyczne - żądań Klausa. Co więcej, dzień przed wylotem na spotkanie z szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso sygnalizował, że na unijny szczyt 29 października Czesi polecą ze stanowiskiem, które... proponuje Klaus.

Co na to Bruksela? - Żądania Vaclava Klausa są surrealistyczne - mówił wczoraj Barroso. - Nie będzie zmiany traktatu. Lizbonę zaakceptowało 26 państw - dodawał Michael Spindelegger, szef dyplomacji Austrii, w której obok RFN mieszka najwięcej potomków Niemców sudeckich (ich roszczeń obawia się Klaus).

Jak powiedział wczoraj w rozmowie z nami rzecznik KE Joseph Hennon, kompromisem może być przyjęcie na szczycie UE deklaracji, w której zostałoby napisane, że Karta praw podstawowych (integralna część Lizbony, którą kwestionuje Klaus w obawie przed roszczeniami) nie obowiązuje w Czechach. - Ogólna deklaracja nie wystarczy - mówił rzecznik Klausa Ladislav Jakl. Celem czeskiej głowy państwa wydaje się przeredagowanie samego traktatu, a nie tylko deklaracja, że Karta w Czechach nie obowiązuje. Takie rozwiązanie zastosowano dla Wielkiej Brytanii i Polski.

- We wszystkich krajach Unii traktat musiałby zostać ponownie ratyfikowany. To nie wchodzi w grę - mówi nam Hennon. - Jedyną rozpatrywaną w Brukseli opcją jest przyjęcie przez przywódców Unii deklaracji, a nie zmiana traktatu - potwierdza w rozmowie z nami Jacek Saryusz-Wolski, eurodeputowany PO.

Co się stanie, jeśli Vaclav Klaus będzie jednak upierał się przy zmianie traktatu? Analitycy nie mają złudzeń: wielomiesięczny pat, na wyjście z którego na razie nikt nie ma pomysłu.

@RY1@i02/2009/201/i02.2009.201.000.001a.001.jpg@RY2@

Vaclav Klaus, prezydent Czech

Michał Rozbicki

@RY1@i02/2009/201/i02.2009.201.000.001a.002.jpg@RY2@

Jose Manuel Barroso, szef Komisji Europejskiej

Marcin Łobaczewski

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.