Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Bruksela zrobi wszystko, by zmusić Czechów do ratyfikacji traktatu

2 lipca 2018

Unijni przywódcy namawiali wczoraj szefa czeskiego rządu Jana Fischera, by przełamał lizboński impas

Szef rządu próbował powstrzymać Brukselę przed podjęciem ostrych kroków przeciw Pradze, jakie w przeszłości UE zastosowała wobec Austrii, gdy radykalna partia FPO Joerga Haidera stworzyła rządzącą koalicję. Misja Fischera może się powieść, bo ostre kroki wobec Austriaków zostały uznane przez Brukselę za kontrproduktywne. Nikt nie ma złudzeń: to sami Czesi muszą rozwiązać problem bojkotu Lizbony przez Vaclava Klausa.

Zdaniem wpływowego unijnego deputowanego Daniela Cohn-Bendita możliwe jest nawet wszczęcie przez czeski parlament procedury impeachmentu prezydenta. - Wszystko zmierza do tego, żeby traktat był ratyfikowany do końca tego roku - mówił wczoraj Fischer w rozmowie z szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso, szefem szwedzkiej dyplomacji Carlem Bildtem i przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem.

Jednak to nie Fischer, lecz prezydent Vaclav Klaus, który na razie odmawia podpisu pod Lizboną, jest dziś problemem numer jeden dla Brukseli. Na dodatek Fischer jako tymczasowy szef rządu i polityk znacznie mniejszego formatu ma - co sam przyznaje - znikome możliwości wpływania na głowę państwa. - Nie powiniśmy wywierać zbyt wielkiej presji na Czechy. Oczekujemy ratyfikacji, ale to niezawisła decyzja państwa - przestrzegał z kolei Buzek.

Wbrew tym deklaracjom, wielu unijnych polityków od pewnego czasu próbuje naciskać na Klausa. Nie przypadkiem do Brukseli wczoraj zaproszono Fischera, a nie niezbyt mile widzianego na unijnych salonach Klausa. Tymczasem każda próba izolowania czy szantażowania Czech - a to robił np. francuski prezydent Nicolas Sarkozy - działa na korzyść czeskiego prezydenta (głównym argumentem Klausa jest sprzeciw wobec dominacji dużych państw w UE, deficytu demokracji i piętnowania polityków, którzy nie postępują zgodnie z dominującym w Unii nurtem).

Otoczenie Klausa przypomina ubiegłoroczne spotkanie na Hradczanach z delegacją Parlamentu Europejskiego, podczas którego prezydent został w mało parlamentarny sposób pouczony przez szefa frakcji Zielonych Daniela Cohn-Bendita, że "w sprawie traktatu pan nie ma nic do powiedzenia i po prostu musi go podpisać" (w dzisiejszym wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" Cohn-Bendit powtarza swoje zarzuty wobec Klausa).

- Czeski rząd, podpisując traktat, zobowiązał się do jego ratyfikacji. W tym momencie skończył się czas na międzyrządowe negocjacje, a zaczął na ratyfikację wewnątrz każdego kraju. Tego trzeba się trzymać - mówi nam z kolei Elmar Brok, były wieloletni przewodniczący komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego.

Jak na razie czeski prezydent powiedział tylko, że dopóki trybunał konstytucyjny nie rozstrzygnie o zgodności dokumentu z czeską ustawą zasadniczą, nie ma tematu. Próba izolowania Klausa nie jest pierwszą tego typu w najnowszej historii UE. Na początku 2000 r. 14 państw UE rozpoczęło bojkot Austrii, gdyż do rządu tego kraju weszła skrajnie prawicowa Wolnościowa Partia Austrii (FPOe) Joerga Haidera. Jednak po kilku miesiącach Unia doszła do wniosku, że bojkot, polegający m.in. na ograniczeniu współpracy z Austrią i niepodawaniu rąk tamtejszym politykom, jest bezproduktywny, i po cichu się z niego wycofała.

Gdy trzy lata później po kolejnych wyborach partia Haidera znów weszła do koalicji rządowej, w Europie przyjęto to zupełnie bez emocji. Z kolei wiosną tego roku Parlament Europejski pospiesznie zmieniał zasady, gdy okazało się, że lider skrajnie prawicowego francuskiego Frontu Narodowego Jean-Marie Le Pen miałby przewodniczyć inauguracyjnemu posiedzeniu w nowej kadencji. Zdecydowano, że marszałkiem seniorem będzie nie najstarszy wiekiem eurodeputowany, ale dotychczasowy szef parlamentu.

@RY1@i02/2009/197/i02.2009.197.000.010a.001.jpg@RY2@

AP

Wideokonferencja unijnych liderów z premierm Czech Janem Fischerem

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.