Ahmadineżad, Obama i Kaddafi na forum ONZ
Świat nie może czekać, aż Ameryka rozwiąże jego problemy - oświadczył w swoim pierwszym przemówieniu na forum ONZ prezydent USA Barack Obama. Jego wystąpienie rozpoczęło obrady Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych.
- Czas na globalną odpowiedź na światowe wyzwania - zapowiedział Obama. - Będziemy wraz z czołowymi gospodarkami świata działać na rzecz wyznaczenia drogi wzrostu, który byłby zrównoważony i trwały - mówił, obiecując zarazem położenie kresu "chciwości, brakowi umiaru i nadużyciom, które doprowadziły nas do katastrofy". Prezydent powtórzył także swoje wcześniejsze obietnice dotyczące "świata bez atomu". Kluczowe znaczenie w tej kwestii ma mieć najbliższy rok, w trakcie którego USA planują zawrzeć z Rosją traktat o redukcji broni jądrowej. Z kolei państwa nieprzestrzegające układu o nierozprzestrzenianiu broni "A" powinny ponieść konsekwencje - dowodził Obama.
Niespodziewanie wystąpienie prezydenta Stanów Zjednoczonych pochwalił libijski dyktator Muammar Kaddafi, który mimo że sprawuje władzę od 40 lat, na forum ONZ występował też po raz pierwszy. Zaapelował on o zniesienie prawa weta dla pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa. Jego zdaniem tylko w ten sposób można wcielić w życie hasła o równości wśród Narodów Zjednoczonych. - Od powstania ONZ doszło do 65 agresywnych wojen, a Narody Zjednoczone nie podjęły żadnych zbiorowych działań, by temu zapobiec - mówił, dowodząc, że organizacja pilnie wymaga reformy.
W nocy czasu polskiego miał natomiast wystąpić najbardziej kontrowersyjny uczestnik sesji Mahmud Ahmadineżad. Kilka krajów zapowiadało, że jeśli prezydent Iranu znów będzie negować Holokaust, ich przedstawiciele wyjdą z sali.
mj, bbc, cnn, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu