Clinton jedzie na Ukrainę i Kaukaz
Szefowa amerykańskiej dyplomacji rozpoczyna dzisiaj wizytę u dawnych sojuszników. Nie zaproponuje im jednak żadnego zacieśnienia współpracy
Ukraina i kraje Azji Środkowej schodzą na drugi plan w amerykańskiej polityce zagranicznej. Dopiero półtora roku po przejęciu władzy przez nową administrację sekretarz stanu Hillary Clinton rozpocznie dziś pierwszą wizytę w Kijowie, Baku, Erewanie i Tbilisi. Ale nie przywozi żadnej obietnicy zacieśnienia stosunków między krajami regionu a USA.
Oficjalnie wciąż na stole leży zaproszenie do przystąpienia do NATO, jakie dla Ukrainy w 2008 r. wystosował George W. Bush. Ale jak przyznał przed odlotem Clinton jej zastępca Philip H. Gordon, podczas rozmów w Kijowie w ogóle nie będzie o tym mowy. Przeciwnie, Amerykanie pogodzili się, że po tym, jak na prezydenta wybrany został Wiktor Janukowycz, Ukraina ponownie znalazła się w rosyjskiej strefie wpływów. - Myślę, że biorąc pod uwagę historię i geografię Ukrainy, ta decyzja była trudna, ale dla nas ma ona sens - tak kilka tygodni temu zareagowała Clinton na decyzję Janukowycza o przedłużeniu prawa do stacjonowania Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu.
Teraz Clinton chce już tylko ratować to, co się da, z dziedzictwa pomarańczowej rewolucji - zaczynając od wolności mediów. W czasie krótkiej wizyty w Kijowie szefowa amerykańskiej dyplomacji spotka się z wydawcami niezależnych gazet. Ma to być sygnał, że Amerykanie są bardzo zaniepokojeni cenzurą na Ukrainie. - Nie może być powrotu do dawnego systemu presji rządu na dziennikarzy i nadawców telewizyjnych - ostrzegł tuż przed wizytą Clinton amerykański ambasador w Kijowie John Teff. To odpowiedź na brutalne pobicie przez nieznanych sprawców niezależnego dziennikarza w Kołomyi oraz liczne protesty przeciw naciskom władz na dziennikarzy radiowych i telewizyjnych.
Z kolei w Tbilisi Clinton chce przede wszystkim przekonać Gruzinów, że ich kraj nie został ostatecznie poświęcony na ołtarzu zresetowania stosunków amerykańsko-rosyjskich. - Lepszych stosunków z Rosją nie budujemy kosztem naszych stosunków z suwerennymi, niepodległymi krajami, które leżą koło Rosji. Ta wizyta będzie dla sekretarz Clinton okazją, aby to udowodnić - przekonywał we wtorek sceptycznych dziennikarzy Gordon. Jednak musiał on jednocześnie przyznać, że pod naciskiem Moskwy Waszyngton wstrzymał dostawy dla Gruzji nawet tak podstawowego uzbrojenia, jak karabinki maszynowe M4 i wozy bojowe Humvee - choć oficjalnie Amerykanie nie nałożyli embarga na dostawy broni dla Gruzinów.
Teraz priorytetem polityki Waszyngtonu na Kaukazie jest energia, a przede wszystkim rozwinięcie eksportu przez amerykańskie koncerny gazu z Azerbejdżanu. To będzie główny cel misji, jaką podejmie w regionie specjalny wysłannik USA ds. energetycznych Dick Morningstar.
Clinton będzie starała się użyć wszelkich wpływów, aby doprowadzić do wznowienia negocjacji między Armenią i Azerbejdżanem w sprawie sporu o Górski Karabach. W połowie czerwca doszło tu do najpoważniejszego incydentu od dwóch lat: w wymianie ognia na linii demarkacyjnej zginęło czterech ormiańskich żołnierzy i jeden azerski - a prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew nie wykluczył otwartej ofensywy przeciw Armenii. Od kiedy 16 lat temu Ormianie zajęli Karabach, Azerbejdżan dzięki dochodom ze sprzedaży gazu zdołał zwiększyć trzynastokrotnie budżet na obronę. W tym roku przekroczy on 2,5 mld dol. Amerykanie obawiają się, że to zachęci Alijewa do rozwiązania konfliktu siłą i zrujnuje amerykańskie plany eksportu energii z Azji Środkowej do Europy.
@RY1@i02/2010/127/i02.2010.127.000.009a.001.jpg@RY2@
Fot. AFP
Hillary Clinton i szef azerskiego MSZ Elmar Mamadiarow
Jędrzej Bielecki
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu