Żydzi pomogą Polsce ukrócić poczynania Steinbach
Polska zyskuje potężnego sojusznika w sporze o budowę Centrum przeciw Wypędzeniom w Berlinie.
Wiceprzewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech Salomon Korn zapowiedział, że wycofa się z udziału w budowie ośrodka, jeśli jego celem będzie wyłącznie pokazanie wysiedleń niemieckiej ludności zza Odry bez ukazania ogromu zbrodni popełnionych przez nazistów na tych terenach. "Nie będziemy odgrywali roli pionka. Są dla nas granice, których nie przekroczymy. Rada niemieckich Żydów nie będzie uczestniczyć w tym projekcie, jeśli nie przedstawi on problemu wysiedleń Niemców w związku ze zbrodniami popełnionymi przez nazistów w czasie drugiej wojny światowej na terenie dzisiejszej Polski i Związku Radzieckiego" - powiedział w wywiadzie w najnowszym wydaniu tygodnika Der Spiegel Salomon Korn.
Urodzony w 1943 r. w Lublinie Korn jest jednym z najbardziej szanowanych niemieckich intelektualistów żydowskiego pochodzenia. Wkrótce ma zastąpić Charlotte Knobloch na stanowisku szefa organizacji reprezentującej 200-tysięczną mniejszość żydowską w Republice Federalnej. Będzie wówczas pierwszym prezesem organizacji, który nie przeżył świadomie Holokaustu. - Całe życie spędził w Niemczech. Tym trudniej byłoby przedstawiać jego poglądy jako skrajne - usłyszeliśmy od jednego z wysoko postawionych niemieckich dyplomatów.
W połowie grudnia z rady Centrum wycofał się prof. Tomasz Szarota, jedyny polski naukowiec, który brał udział w tym projekcie. Wcześniej podobną decyzję podjęli czescy historycy. Mniejszość niemiecka ma tu dwóch swoich reprezentantów. - Wycofanie się przedstawicieli sąsiednich krajów z rady stawia pod znakiem zapytania całą ideę Centrum. To nie może być wyłącznie niemiecki projekt - uznał wiceprzewodniczący Bundestagu Wolfgang Thierse. Stanowisko Centralnej Rady Żydów w Niemczech może mieć jeszcze większe znaczenie od bojkotu polskich i czeskich władz. - Ze względu na odpowiedzialność III Rzeszy za Holokaust żaden niemiecki rząd nie ma moralnego prawa otwarcie występować przeciwko środowiskom żydowskim - przyznają niemieckie źródła dyplomatyczne.
Przedstawienia losu przesiedleńców, które jasno pokazywałoby, że jest to wynik bezprecedensowych zbrodni popełnionych przez Niemcy na narodzie Polski i innych krajów Europy Środkowej, od dawna domagał się pełnomocnik rządu ds. stosunków z Niemcami prof. Władysław Bartoszewski. Z naszych informacji wynika, że profesor w ostatnich miesiącach prowadził prywatne rozmowy z Salomonem Kornem.
Do kompromisu w sprawie budowy Centrum próbowała doprowadzić kanclerz Angela Merkel. Pod jej naciskiem przewodnicząca niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV) i inicjatorka pomysłu budowy Centrum Erika Steinbach co prawda zrezygnowała z zasiadania w radzie projektu, ale w zamian BdV otrzymał prawo do mianowania sześciu zamiast trzech przedstawicieli. Steinbach najmocniej promuje taki kształt ekspozycji, który zrówna los wysiedlonych Niemców z tragedią ludności Polski w czasie II wojny światowej. - Głos Centralnej Rady Żydów w Niemczech wzmacnia nasz postulat: wypędzeń nie można oddzielić od zbrodni nazistów. Do tej pory zarzucano nam, że mamy fobię na punkcie Eriki Steinbach. Teraz widać że tak nie jest - mówi Irena Lipowicz, dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.
@RY1@i02/2010/051/i02.2010.051.000.007a.001. jpg@RY2@
Fot. Iwanczuk/Reporter
Basil Kerski, niemiecki politolog, wydawca kwartalnika Dialog w Berlinie
Do tej pory pani kanclerz unikała trudnych decyzji w sprawie Centrum. Starała się z jednej strony zadowolić Erikę Steibach i konserwatystów z CDU - CSU, ale z drugiej strony zapobiec otwartemu konfliktowi z Polską. Stąd wciąż nie wiemy, jaki ostatecznie kształt miałoby mieć Centrum przeciw Wypędzeniom. Teraz to będzie się musiało zmienić.
Tu nie chodzi tylko o Angelę Merkel. Ze względów moralnych każdemu niemieckiemu rządowi trudno byłoby sprzeciwić się środowiskom żydowskim. Tym bardziej że wcześniej zastrzeżenia do projektu Centrum przeciw Wypędzeniom zgłaszały także prominentne postacie innych związków wyznaniowych, m.in. arcybiskup Hamburga. Polskie władze dobrze zrobiły, wycofując się z debaty na ten temat. W ten sposób niemieckie media skupiły się na sporze wewnątrz Niemiec. Nikt nie może już mówić, że chodzi tylko o polskie uprzedzenia.
Mam nadzieję, że postara się powołać rzeczywistą radę naukową, w której będą reprezentowani historycy różnych orientacji. I będą też uczestniczyć w tych pracach historycy z Polski i Czech. Ten projekt, jeśli ma się udać, może być realizowany tylko w kontekście europejskim.
, niemiecki politolog, wydawca kwartalnika Dialog w Berlinie
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu