Unia bankowa dzieli Europę na strefę euro i resztę, ale jest konieczna, aby skutecznie walczyć z kryzysem
Co budzi najwięcej wątpliwości w kwestii unii bankowej?
Przede wszystkim tempo wcielania w życie unii bankowej i unii fiskalnej oraz poszczególnych ich etapów. Następnie - czy i jakie zmiany da się implementować bez zmian traktatowych, a co wymaga zmian w traktatach. Kolejny punkt sporny to budżet - czy ruszać z unią bankową bez specjalnego budżetu dla strefy euro, czy też poczekać na decyzje w sprawie jego uchwalenia. No i wreszcie najbardziej dla nas kluczowe pytanie o pozycję i status krajów spoza strefy euro.
A jak przebiega oś podziałów? Północ Eurolandu kontra południe? Niemcy a reszta Europy?
Nie ma jednej linii podziału, bo rozbieżności dotyczą różnych kwestii. Na przykład jeśli chodzi o nadzór bankowy, to Niemcy opowiadały się za tym, by objąć nim tylko banki systemowe, a wykluczyć z nadzoru mniejsze, regionalne banki. Chcą też działać na zasadzie tu i teraz, czyli na razie przynajmniej ograniczyć się do unii bankowej. Francja, Włochy i Hiszpania tymczasem chcą widzieć unię bankową jako jedynie pierwszy krok w kierunku stworzenia pełnej unii fiskalnej poprzedzonej wprowadzeniem euroobligacji.
Polska nie ma stanowiska w sprawie unii bankowej to źle?
Nie powiedziałbym, że nie mamy stanowiska, tylko że obserwujemy sytuację. Dopóki nie uzyskamy pełnych gwarancji, że będzie zachowana równowaga między naszymi obowiązkami a przywilejami (jako kraju spoza Eurolandu), nie ma sensu wychodzić przed szereg. Kością niezgody wciąż jest nasz status i co się z tym wiąże, relacje pomiędzy właśnie rodzącą się Radą, która ma odpowiadać za nadzór nad bankami (gdzie będą przedstawiciele państw spoza strefy euro), a Radą Gubernatorów Europejskiego Banku Centralnego (gdzie zasiadają szefowie banków centralnych państw euro). Niemcy co prawda obiecywały, że w unii bankowej będziemy mieli prawo głosu, ale późniejsze analizy prawne wykazały, że bez zmian traktatowych nie będzie to takie łatwe. Z naszego punktu widzenia nie byłoby dobrze, gdyby już teraz, przed uchwaleniem unijnego budżetu na lata 2014-2020, miały rozpocząć się poważne rozmowy o budżecie strefy euro. Lepiej jest zatem poczekać na rozwój sytuacji.
Jeśli wprowadzenie pełnej unii bankowej wymagałoby zmian w traktatach, zostałoby przesunięte w czasie.
I to na czas po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Konwent mógłby się zebrać najwcześniej w 2015 r., następnie jego postanowienia musiałyby zostać zatwierdzone przez rządy na poziomie konferencji międzyrządowej, a potem ratyfikowane przez wszystkie państwa członkowskie. Cały ten proces mógłby się zakończyć najszybciej w 2017 r. Dlatego część rozwiązań powinno się wprowadzić bez konieczności zmian w traktatach.
A może sam pomysł unii bankowej jest chybiony, może jest zbyt ambitny?
Jest ambitny, ale jest też koniecznością. Unia Europejska nie ma czasu na bierne czekanie. Jeśli na serio myślimy o walce z kryzysem w strefie euro, to prawdziwy, europejski przynajmniej nadzór bankowy powinien zacząć funkcjonować jak najszybciej.
@RY1@i02/2012/242/i02.2012.242.00000060e.802.jpg@RY2@
Rafał Trzaskowski, eurodeputowany PO, członek Komisji Spraw Konstytucyjnych PE
Rozmawiała: Dominika Ćosić
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu