We władzach spółek bez parytetów
Prawo europejskie
Nie będzie obowiązkowych kwot udziału kobiet we władzach spółek notowanych na giełdzie, jak to niedawno zaproponowała Komisja Europejska. List w tej sprawie podpisany przez przedstawicieli dziewięciu krajów UE, w tym Wielkiej Brytanii i Holandii, otrzymał właśnie szef KE Jose Manuel Barroso - ujawnił "Financial Times".
To wystarczająco duża grupa, aby zablokować w Radzie UE wszelkie decyzje w tej sprawie podejmowane w systemie kwalifikowanej większości. Dodatkowo przeciw systemowi obowiązkowych kwot opowiadają się Niemcy i Szwecja, choć listu nie podpisały.
Wiceprzewodnicząca KE Viviane Reding chciała, aby od 2020 r. w radach nadzorczych wspomnianych spółek zasiadało przynajmniej 40 proc. kobiet. Dziś w Unii jest to średnio zaledwie 13 proc.
Autorzy tekstu przyznają, że rolę kobiet w wielkim biznesie należy zwiększyć. Jednak w stanowczych słowach podkreślają, że nie można tego zrobić poprzez odgórne regulacje europejskie. Ich zdaniem, to zadanie należy wyłącznie do władz narodowych. Już teraz niektóre kraje Unii, jak Francja, Włochy i Holandia, wprowadziły minimalne kwoty kobiet w zarządach firm notowanych na giełdzie.
Przeciwko propozycji Reding opowiedziała się także federacja europejskich przedsiębiorców Business Europe. Autorzy listu mają nadzieję, że KE w ogóle zrezygnuje z przedstawienia swojej propozycji w Radzie UE i po prostu ją wycofa. Zdaniem "FT", jest ona kontrowersyjna nawet w gronie samych komisarzy Wspólnoty.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu