Wojny Unii z Orbanem ciąg dalszy
Na linii Europa - Węgry spór trwa w najlepsze. Tym razem razy wymierza Budapesztowi Beneluks
Belgia, Holandia i Luksemburg wspólnie wystąpiły wczoraj o debatę na temat Węgier w gronie ministrów spraw zagranicznych UE. Beneluks nie wykluczył sankcji, ale dopiero gdy Węgry nie dostosują się do zaleceń Komisji Europejskiej. Również wczoraj KE postanowiła otworzyć wobec Budapesztu procedury karne o naruszenie unijnego prawa ws. ograniczenia niezależności banku centralnego, obniżenia obowiązkowego wieku emerytalnego sędziów i ograniczenia niezależności urzędu ds. ochrony danych osobowych.
Zdaniem Belgii polityczne kryteria wstąpienia do UE (tzw. kryteria kopenhaskie) są tak samo ważne jak kryteria z Maastricht, czyli kryteria budżetowe dotyczące m.in. limitów długu i deficytu budżetowego. Beneluks poprosił Komisję Europejską, by przedstawiła na najbliższym posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych 23 stycznia raport na temat sytuacji na Węgrzech. W ten sposób naciski na Viktora Orbana udało się przenieść na poziom Rady Unii Europejskiej.
We wtorek KE otworzyła procedury karne, których finałem może być zaskarżenie węgierskich ustaw okołokonstytucyjnych do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu. Kwestionowane są między innymi przepisy, w myśl których zastępcy szefa Węgierskiego Banku Narodowego (MNB) są powoływani bezpośrednio przez premiera. Jak pisaliśmy wczoraj, Budapeszt się broni, powołując się na przykłady USA i Niemiec, gdzie stosowana jest podobna praktyka. W USA szefa FED i jego zastępcę wybiera prezydent, w Niemczech szefa i wiceszefa Bundesbanku powołuje rząd. Obecnie jest nim bliski współpracownik Angeli Merkel i długoletni pracownik kancelarii federalnej - Jens Weidmann.
Zarzuty pod adresem Orbana dotyczą też wpływu rządu na politykę monetarną. Zwiększono bowiem liczbę członków Rady Monetarnej; sześciu z nich wybierze zdominowany przez Fidesz parlament.
W 2005 r., gdy obecny opozycjonista, a wówczas premier Ferenc Gyurcsany również powiększył Radę Monetarną i ograniczył swobodę MNB w podejmowaniu decyzji personalnych, UE nie dopatrzyła się naruszeń niezależności banku.
Centroprawicowy premier Viktor Orban deklaruje chęć ugody w rozmowach z Brukselą. - Jesteśmy gotowi do negocjacji wszystkich punktów, ale oczekujemy konkretnych argumentów, a nie opinii. A jeśli argumenty będą przekonujące, nie widzę powodów, byśmy za nimi nie poszli - powiedział na piątkowej konferencji prasowej. Budapeszt już raz walczył z Brukselą na argumenty związane z prawem europejskim. Po przyjęciu nowej ustawy medialnej, wprowadzającej m.in. kary finansowe za prezentowanie drastycznych treści, Komisja Europejska zażądała jej zmiany. Zawarto jednak kompromis, na mocy którego nowe przepisy nie dotyczą nadawców zarejestrowanych poza Węgrami. Uproszczono też zasady rejestracji mediów, w tym blogów. Również bankom komercyjnym działającym nad Balatonem nie udało się na gruncie europejskim zakwestionować niekorzystnych dla nich ustaw Orbana o spłacie kredytów walutowych.
Zarówno KE, jak i MFW ogłosiły, że nie wydadzą decyzji w sprawie nowej pomocy rzędu 15 - 20 mld euro, o jaką zwrócił się w grudniu rząd Węgier, dopóki nie zostanie wyjaśniona sprawa niezależności banku centralnego.
Dominika Ćosić
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu