Jak zrekompensować Francji utratę Strasburga
Europarlament
Wraca pomysł ograniczenia posiedzeń Parlamentu Europejskiego do Brukseli. Jak argumentują eurodeputowani, którzy stworzyli ponadpartyjną inicjatywę Jedna Siedziba, organizowanie sesji plenarnych w Strasburgu oznacza dodatkowe koszty, problemy logistyczne, stratę czasu, a nawet wzrost emisji CO2.
Teoretycznie Parlament ma aż trzy kwatery: w Brukseli, Strasburgu i Luksemburgu. Ale w Luksemburgu mieści się tylko część administracji, a w Strasburgu odbywają się sesje plenarne raz w miesiącu. Gros pracy ma miejsce w Brukseli. Trzy siedziby jednej instytucji to niebagatelne koszty - ok. 180 mln euro rocznie, czyli 1,26 mld euro w ciągu siedmiu lat. Co miesiąc kilka tysięcy osób (posłowie, asystenci, urzędnicy) musi się przemieszczać do Strasburga, a tylko osiem stolic unijnych ma bezpośrednie połączenie lotnicze z tym miastem. Ostatnio podnosi się też argument ekologiczny - ograniczenie siedziby do Brukseli ograniczyłoby emisję dwutlenku węgla o prawie 19 tys. ton rocznie.
W 2006 r. pod internetową petycją "OneSeat", zainicjowaną przez eurodeputowanych Cecilię Malmstroem (obecnie komisarz ds. wewnętrznych) i Alexandra Alvaro podpisało się 1,3 mln osób. Opowiada się za tym też ponad 70 proc. europosłów.
- Mało kto ma wątpliwości, że na comiesięcznych przenosinach do Strasburga wszyscy tracimy. I nie trzeba chyba dodawać, że zwłaszcza w czasach recesji nie stać nas na marnotrawstwo - mówi eurodeputowana Lidia Geringer de Oedenberg, która współorganizowała seminarium w tej sprawie.
Tracą wszyscy poza Francją i Strasburgiem. Dla Francji Strasburg miał być rekompensatą za przeniesienie siedziby NATO do Brukseli i do teraz jest to decyzja polityczna. Ale i pragmatyczna, bo branża hotelarska wręcz łupieżczo bogaci się na comiesięcznych sesjach, ceny hoteli wzrastają wówczas nawet o 150 proc. Nic dziwnego, że Francja za darmo nie odda tego przywileju.
Propozycja jest taka, by europarlament działał tylko w Brukseli, a do Strasburga w ramach rekompensaty dla Francji przeniesiony zostały Komitet Regionów lub Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny. W bardziej odległym terminie mógłby tam również powstać pierwszy paneuropejski uniwersytet, a przez pewien czas władze Strasburga otrzymywałyby jeszcze pieniądze za wynajem budynku.
180 mln euro rocznie kosztuje utrzymanie siedziby PE w Strasburgu
350 km taka odległość dzieli Strasburg i Brukselę
Dominika Ćosić
korespondencja z Brukseli
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu