Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowi ludzie Obamy boją się konfrontacji

28 czerwca 2018

Kandydaci na szefów Pentgonu i CIA budzą wiele kontrowersji. Ich zatwierdzenie przez senackie komisje nie będzie formalnością

Amerykańska polityka zagraniczna będzie bardziej nastawiona na dialog - przekonują demokraci. Lub jak wolą republikanie - bezpieczeństwo Stanów będzie bardziej niż do tej pory wystawione na szwank. To komentarze po ogłoszeniu przez Baracka Obamę nazwisk nowych szefów Pentagonu i CIA.

Sekretarzem obrony zgodnie z przewidywaniami został były republikański senator Chuck Hagel, a CIA pokieruje dotychczasowy doradca prezydenta ds. zapobiegania terroryzmowi John Brennan. Wraz z Johnem Kerrym - kandydatem demokratów w wyborach prezydenckich z 2004 r., a potem przewodniczącym senackiej komisji spraw zagranicznych - który teraz zostanie sekretarzem stanu, będą oni kreowali amerykańską politykę bezpieczeństwa podczas drugiej kadencji Obamy - zastępując odpowiednio Leona Panettę, Davida Petraeusa (zrezygnował już w listopadzie) i Hillary Clinton. O ile wszystkie kandydatury zostaną zatwierdzone przez odpowiednie senackie komisje, co wcale nie musi być formalnością.

To, że Hagel był senatorem republikańskim, a Brennan - jednym z dyrektorów agencji za czasów Georgea W. Busha - nie jest żadnym ukłonem prezydenta w stronę opozycji. Szczególnie kandydatura tego pierwszego budzi ogromne wątpliwości republikanów, którzy będą próbowali ją utrącić. 66-letni Hagel sprzeciwiał się większości kluczowych decyzji Busha w kwestii bezpieczeństwa - m.in. interwencji w Iraku, a później zwiększeniu liczebności wojsk w tym kraju w 2007 r. w ramach taktyki surge, co pomogło w opanowaniu sytuacji. Później otwarcie krytykował ideę prewencyjnego uderzenia na Iran i sankcje na ten kraj, opowiadał się za uczestnictwem Teheranu w konferencji pokojowej na temat Afganistanu i krytykował "żydowskie lobby" wpływające na politykę zagraniczną USA. - Jakkolwiek zła jest polityka zagraniczna Obamy, Hagel jest jeszcze bardziej na lewo od niego - skomentował William Kristal, były doradca republikańskiego wiceprezydenta Dana Quaylea. Także część demokratów ma zastrzeżenia do Hagela, wypominając mu krytykowanie nominacji pierwszego otwarcie przyznającego się do homoseksualizmu ambasadora USA.

Aż takich kontrowersji nie będzie budziła osoba Brennana, który już w 2008 r. był kandydatem na szefa CIA. Wtedy jednak zrezygnował w związku z wątpliwościami co do jego roli w stosowaniu waterboardingu podczas przesłuchań. Jako doradca Obamy Brennan był mocno zaangażowany w przeprowadzoną w 2011 r. operację zabicia Osamy bin Ladena. Na bezproblemowe zatwierdzenie Brennana wpłynie też to, że Pentagon jest bardziej w centrum uwagi niż CIA. Budżet Departamenu Obrony zostanie zmniejszony wraz z cięciami budżetowymi, a dodatkowo w planach na najbliższe cztery lata jest wycofanie wojsk z Afganistanu, co zresztą Hagel popiera.

Problemów z aprobatą senatorów nie będzie miał za to John Kerry. On uchodzi za polityka bliższego Obamie niż Hillary Clinton i bardziej od niej koncyliacyjnego, ale nie są to na tyle duże różnice, by znacząco wpłynęły na politykę zagraniczną. Nowi członkowie gabinetu prezydenta powinni zostać zatwierdzeni przed 20 stycznia, kiedy nastąpi zaprzysiężenie Obamy na drugą kadencję.

@RY1@i02/2013/006/i02.2013.006.00000060a.802.jpg@RY2@

Bloomberg

Chuck Hagel, sekretarz obrony "bardziej na lewo niż Obama

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.