Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Tusk na szczycie inwestycyjnym

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Były premier po raz pierwszy będzie przewodniczył spotkaniu szefów państw UE. Jego główny temat: 315 mld euro na EFIS

Donald Tusk jako nowo wybrany szef Rady Europejskiej zadebiutuje jutro w roli gospodarza szczytu unijnego. Zadanie jest o tyle trudne, że szczyt będzie poświęcony sprawom gospodarczym, a jego głównym tematem będzie nowy fundusz inwestycyjny.

Herman Van Rompuy jako poprzedni przewodniczący Rady wyznaczył dosyć wysokie standardy. Abstrahując od tego, że jako eksminister finansów Belgii był specjalistą w kwestiach ekonomicznych, miał dobrze opanowaną sztukę negocjacji. To on w 2008 r. zakończył jeden z najdłuższych w historii Belgii kryzysów politycznych, gdy przez kilkanaście miesięcy po wyborach partie nie potrafiły stworzyć rządu. Van Rompuy wprowadził dyscyplinę także do organizacji szczytów UE. Dzięki niemu obrady były o wiele krótsze niż wcześniej.

Podobnym tropem chce iść Tusk - grafik jest podobny, zakończenie szczytu przewiduje się na piątkowe wczesne popołudnie. Najważniejszym tematem będzie propozycja powołania Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych (EFIS). To sztandarowy projekt nowego szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claudea Junckera. Po raz pierwszy przedstawił go tuż po swojej nominacji. Wśród państw członkowskich nie ma w zasadzie przeciwników projektu. Także dlatego, że nie będą musiały się dokładać do EFIS.

- Nikt nie ma wątpliwości, że inwestycje pobudzą europejską gospodarkę. Problem w tym, że sektor prywatny nie ma ochoty na finansowanie inwestycji, a sektor publiczny jest z kolei zadłużony - komentuje jeden z unijnych dyplomatów. Pomysł zakłada przeznaczenie 315 mld euro na wsparcie inwestycji strategicznych, które byłyby realizowane między 2015 a 2017 r. Część z nich byłaby uzupełnieniem bądź kontynuacją już istniejących programów oraz projektów Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI). Fundusz miałby zacząć działać w połowie 2015 r. Zasadnicze pytanie brzmi, gdzie Juncker znajdzie te 315 mld euro. Na razie pomysł Luksemburczyka zakłada, że niewielka część pieniędzy zostanie wzięta ze środków unijnych.

- Unia Europejska ma pewne rezerwy w budżecie, które nie są wykorzystywane. I to właśnie one miałyby być zaczynem funduszu. 15 mld euro z budżetu unijnego zostanie zamrożonych jako gwarancja dla inwestorów. Kolejne 6 mld euro zagwarantuje na podobnych zasadach EBI - mówi europoseł PO Dariusz Rosati. I to właśnie EBI ma powołać rodzaj komisji inwestycyjnej, która opiniowałaby konkretne wnioski. W ten sposób zgromadzonych zostanie 21 mld euro gwarancji. To z kolei byłoby zachętą do wyłożenia przez udziałowców kolejnych 42 mld euro - w sumie zatem fundusz miałby do dyspozycji 63 mld euro. Ponadto będzie mógł się lewarować, co w sumie da 315 mld euro.

W konkluzjach rozpoczynającego się jutro szczytu, do których dotarł DGP, znalazły się także punkty dotyczące walki z nadmiernymi przeszkodami dla inwestorów, wspierania wspólnego rynku (w tym zapowiedź zakończenia do końca 2015 r. negocjacji umowy o wolnym handlu z USA) oraz kryzysu ukraińskiego. Kijów nie ma jednak co liczyć na nowe propozycje. Konkluzje mówią jedynie o "zaniepokojeniu sytuacją" i "gratulacjach dla nowego rządu".

@RY1@i02/2014/244/i02.2014.244.000000700.802.jpg@RY2@

ap

Dominika Ćosić

korespondencja z Brukseli

Bieżące informacje z unijnego szczytu na Dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.