Za kulisami UE: Polska blokuje unijny szczyt
Gramy o najważniejsze urzędy dla Tuska i Sikorskiego. Bierzemy też pod uwagę skromny wariant alternatywny
To sprzeciw Warszawy sprawił, że ubiegłotygodniowy szczyt UE zakończył się bez decyzji personalnych. Polska zaprotestowała przeciw obsadzeniu dwóch socjalistek na najważniejszych unijnych stanowiskach: duńskiej premier na przewodniczącą Rady Europejskiej i minister spraw zagranicznych Włoch na szefową unijnej dyplomacji po Catherine Ashton. Taki manewr miałby dyskryminować naszą część Wspólnoty.
Zgodnie z arytmetyką unijną stanowisko szefa Komisji Europejskiej powinno przypaść kandydatowi zwycięskiej frakcji, czyli luksemburskiemu chadekowi Jeanowi-Claude’owi Junckerowi. I tak się stało. Socjaliści, którzy jako druga największa siła są jedyną poza chadekami frakcją uczestniczącą w podziale stanowisk, mieli zadowolić się fotelem szefa Rady Europejskiej lub szefa dyplomacji. Na kilka dni przed szczytem mówiono, że celują w ten drugi urząd.
Nieoczekiwanie jednak na brukselskim szczycie okazało się, że lewica gra va banque i żąda posad dla premier Danii Helle Thorning-Schmidt i szefowej MSZ Włoch Federiki Mogherini. Biorąc pod uwagę, że szefem Parlamentu Europejskiego został socjalista Martin Schulz, oznaczałoby to, że obóz, który przegrał ostatnie wybory do europarlamentu, wziąłby trzy z czterech najważniejszych stanowisk. Według naszych informacji na taką układankę godzili się nie tylko jej autorzy, czyli premier Włoch Matteo Renzi i prezydent Francji François Hollande.
Nawet kanclerz RFN Angela Merkel i premier Wielkiej Brytanii David Cameron nie mówili "nie". Dla Merkel Thorning-Schmidt była do zaakceptowania nie tylko z przyczyn geograficznych (Dania jest tradycyjnie bliska Niemcom), ale także politycznych, bowiem Dunka należy do umiarkowanych polityków lewicy. Z kolei Brytyjczycy byli skłonni ją poprzeć ze względu na koligacje rodzinne - jej teściem jest były brytyjski komisarz Neil Kinnock.
Szczyt personalny mógłby się więc zakończyć sukcesem, gdyby nie sprzeciw naszej delegacji. Polska nie zgodziła się na żadną z tych kandydatur, argumentując to nierównowagą polityczną i geograficzną. W takim układzie nie byłaby bowiem reprezentowana nasza część Europy. Polskę poparły kraje Grupy Wyszehradzkiej oraz Bułgaria, wciąż licząca na to, że to jej obecna komisarz Kristalina Georgiewa zostanie następczynią Ashton.
Z przesunięcia daty podjęcia decyzji personalnych na nadzwyczajny szczyt 30 sierpnia wynika kilka konsekwencji. Po pierwsze, jak deklarował Juncker kilka dni temu, dyskusja będzie wówczas dotyczyć także obsady całej Komisji. Oznacza to, że kraje członkowskie będą musiały desygnować swoich kandydatów na komisarzy już w najbliższych tygodniach. Dla Polski znaczy to natomiast, że w dalszym ciągu ubiegamy się oficjalnie o dwa najwyższe stanowiska: szefa dyplomacji i szefa Rady. Warszawie chodzi o podbicie stawki, by było z czego obniżać. Nasi dyplomaci zapewniają, że Radosław Sikorski i Donald Tusk pozostają w grze. Ale jednocześnie rząd pracuje nad alternatywnym wariantem, tym bardziej że przeciwko Tuskowi stanie Wielka Brytania, zaś na niekorzyść Sikorskiego gra postrzeganie naszej części kontynentu jako państw rusofobicznych.
Sam premier Tusk przyznał, że - zgodnie z prośbą Junckera o zaangażowanie większej liczby kobiet w nowej ekipie - przemyśli pomysł wysunięcia kobiety na stanowisko polskiego komisarza. Oczywistą kandydatką, którą wymienił z nazwiska na konferencji poszczytowej, jest Danuta Hübner. W sytuacji, w której okazałoby się, że ani Tusk, ani Sikorski nie mają szans na postulowane stanowiska, Polsce trzeba by było zrekompensować stratę, dając dobre stanowisko gospodarcze. Hübner cieszy się zaś w Unii opinią rzetelnego fachowca, jej wybór na ważne stanowisko w Komisji byłby więc tym bardziej prawdopodobny.
@RY1@i02/2014/139/i02.2014.139.00000050a.802.jpg@RY2@
East News
Angela Merkel poparła kandydatkę Włoch, ale to Donald Tusk powiedział "nie"
Dominika Ćosić
korespondencja z Brukseli
Angela Merkel i jej białe rękawiczki - jak kanclerz Niemiec kieruje europejską polityką czytaj na
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu