Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Miejska legenda o podziemnych weselach w Polsce

30 listopada 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Słowacy oskarżyli nas o wywołanie drugiej fali pandemii. Małopolscy urzędnicy nic o tym nie wiedzą

Jedną z przyczyn drugiej fali pandemii na Słowacji były masowe wyjazdy na nielegalne wesela w Małopolsce oraz na zakupy do Jabłonki i Nowego Targu – taką wersję wydarzeń na początku jesieni publicznie podawali słowaccy politycy. Przez kilka tygodni internet nabijał się z „nieodpowiedzialnych Orawiaków”, a Polska po raz kolejny stała się symbolem kraju niemalże Trzeciego Świata, co negatywnie odbiło się na kondycji branż współpracujących ze Słowakami (handel i turystyka). Problem w tym, że zjawiska podziemnych wesel żaden urząd nie potwierdza. Nie zadziałały też transgraniczne procedury zgłaszania zagrożeń, które powinny być stosowane w takich przypadkach.

Dzięki kombinacji powszechnego testowania i lockdownu Słowacja powoli wychodzi z drugiej fali pandemii i likwiduje ograniczenia. Otwarto już kina i kościoły. Słowakom na długo zapadną jednak w pamięć okoliczności nagłego wzrostu zakażeń, a zaufanie do Polski trudno będzie odbudować. – Autobus pełen ludzi jedzie do Polski, tam jest wesele i bez jakiejkolwiek kontroli jadą z powrotem – mówił wiceprzewodniczący parlamentu Juraj Šeliga. I dodawał, że „zakupy w Polsce są czymś, bez czego się da żyć”. W podobnym duchu wypowiadał się premier, a narrację podsycały media. Słowa te padały w czasie, gdy poziom zakażeń na Podhalu był o wiele niższy niż na Orawie. Mieszkańcy słowackiej Suchej Góry, robiąc zakupy w pobliskim Chochołowie, byli zatem mniej narażeni na ryzyko, niż jadąc do sklepu w Twardoszynie, będącego ogniskiem zakażeń.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.