Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Niedźwiedzia łapa smoka

Spotkanie amerykańskiego sekretarza stanu Antony'ego Blinkena (drugi z prawej) z chińskim ministrem spraw zagranicznych Wangiem Yi (pierwszy z lewej). Marzec 2021 r.
Spotkanie amerykańskiego sekretarza stanu Antony'ego Blinkena (drugi z prawej) z chińskim ministrem spraw zagranicznych Wangiem Yi (pierwszy z lewej). Marzec 2021 r.
4 lutego 2022
Ten tekst przeczytasz w 20 minut

Pekin dał sygnał, że nie życzy sobie, by jakaś wojna na drugim końcu świata zakłóciła mu igrzyska. Tyle że kiedy skończą się zawody, Ukraina nadal będzie zakładnikiem w wielkiej, międzynarodowej rozgrywce

Obserwatorzy konfliktu od kilku miesięcy nabrzmiewającego na europejskim styku NATO i Rosji coraz częściej zadawali sobie pytanie: a gdzie w tym całym zamieszaniu są Chiny? Długo zachowywały one demonstracyjną wstrzemięźliwość, nawet po wirtualnym szczycie Xi Jinping – Władimir Putin, i dopiero niedawno postanowiły wysłać sygnały, że w tej rozgrywce kibicują Kremlowi. To zresztą żadne zaskoczenie. Kwestią dyskusyjną jest natomiast to, czy faktycznie Pekin jest tu tylko kibicem, czy raczej trenerem.

„Putin będzie tutaj, ponieważ musi tu być” – powiedział przedwczoraj Reutersowi Shi Yinhong, profesor stosunków międzynarodowych na pekińskim Uniwersytecie Renmin i doradca chińskich władz, odnosząc się do zapowiadanej obecności rosyjskiego prezydenta na piątkowej ceremonii otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich. Szczególnie ważnej propagandowo w obliczu bojkotu ze strony oficjeli wielu krajów świata. „Putin wie, że Chiny są niezbędne dla Rosji, tak jak Rosja jest niezbędna dla Chin” – dodał Shi.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.