Do Pekinu po „zdrowe relacje”
Mimo kolejnych spotkań na wysokim szczeblu z Chińczykami Amerykanie nie zamierzają zatrzymywać się z sankcjami, teraz celują w ograniczenie inwestycji w Państwie Środka
– Mam nadzieję, że moja podróż do Chin zaowocuje ustanowieniem kontaktów – tak zapowiadała swoją rozpoczynającą się w tym tygodniu czterodniową wizytę w Państwie Środka sekretarz skarbu Janet Yellen. Amerykańscy urzędnicy także tonują nastroje – w planach nie ma spotkania z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem, a w relacjach dwóch największych gospodarek świata nie należy oczekiwać żadnego przełomu. Yellen ma w Pekinie powtórzyć dobrze znane amerykańskie zastrzeżenia dotyczące praktyk handlowych Chin oraz nowego chińskiego prawa kontrwywiadowczego. A także podnieść sprawę prześladowania Ujgurów i wykluczenia z chińskiego rynku produkującej czipy firmy Micron z Idaho.
Przede wszystkim jednak głównym zadaniem byłej przewodniczącej Rezerwy Federalnej będzie wytłumaczenie Chińczykom finalizowanych przez administrację Joego Bidena nowych sankcji. Zgodnie z doniesieniami medialnymi obejmującymi zakaz dokonywania przez podmioty z USA transakcji z Chińczykami w sektorach związanych z narodowym bezpieczeństwem, jak produkcja czipów, sztuczna inteligencja czy komputery kwantowe. Nie jest także wykluczone, że przedsiębiorstwa z ChRL spotkają ograniczenia w dostępie do usług w chmurach informatycznych Microsoftu oraz Amazona. Będzie to najmocniejszy ze strony USA cios w wychodzącą z koronawirusowych obostrzeń chińską gospodarkę od wprowadzenia w październiku restrykcji na dostawy najnowocześniejszych mikroprocesorów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.