Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Kawior zjedzony, problemy na stole

Lotnisko w Wilnie na dzień przed szczytem NATO
Lotnisko w Wilnie na dzień przed szczytem NATOFot. Filip Singer/EPA/PAP
14 lipca 2023
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Szczyt NATO w Wilnie to mocny symbol upadku, do jakiego został doprowadzony rosyjski projekt imperialny. Zresztą głównie wysiłkiem samych Rosjan i ich elity politycznej

Przygotowaniom do wileńskiego szczytu NATO towarzyszyły rozbudzone oczekiwania. Pisano o nim jako o „historycznym” i „przełomowym”. Realiści studzili te egzaltowane nadzieje, jak się okazało – słusznie. Szwecja nie dostała członkostwa, Ukraina konkretnej daty przystąpienia, nie wypowiedziano wojny Rosji ani nawet nie wybrano nowego sekretarza generalnego.

Nie oznacza to jednak, że ten szczyt był nieważny czy wręcz zmarnowany. Zapewne będzie miał swoje miejsce w podręcznikach historii, a niektóre z wileńskich rozstrzygnięć i kontekstów zaczniemy doceniać dopiero po latach. Z już teraz oczywistych powodów – warto podkreślić sam fakt, że po raz pierwszy spotkanie liderów Sojuszu Północnoatlantyckiego odbyło się na terytorium państwa, które nie tak dawno było jeszcze częścią Związku Radzieckiego. Młodsi może patrzą na to inaczej, ale dla pokolenia urodzonego i wychowanego w czasach zimnej wojny, żelaznej kurtyny i Układu Warszawskiego to jednak jest coś. Oglądając scenki z tego szczytu, trudno było nie przypomnieć sobie obrazu radzieckich czołgów na ulicach Wilna i krwawego szturmu wojska na wieżę telewizyjną w 1991 r. A było to tylko 32 lata temu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.