Nieprzyjemne ochłodzenie relacji międzykontynentalnych
W interesie Polski jest jak najlepsza atmosfera między Unią a Stanami Zjednoczonymi. Problem w tym, że tak źle nie było już dawno
Protokół rozbieżności między Ameryką a Europą puchnie od początku kadencji Donalda Trumpa. Zaczęło się od luzowanej przez Biały Dom polityki klimatycznej, dość jednostronnej wizji procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie i promowania amerykańskiego LNG kosztem niemieckiej koncepcji uzależnienia Europy od gazu z Rosji. Potem doszła kwestia planowanych ceł na wiele towarów sprowadzanych z UE, aż wreszcie USA wypowiedziały porozumienie atomowe z Iranem. W efekcie magazyn "Foreign Policy" zaczął się zastanawiać, czy amerykańsko-europejski sojusz przetrwa, niemiecki "Der Spiegel" ogłosił jego koniec, a Donald Tusk w ubiegłym tygodniu w Sofii stwierdził, że mając takich przyjaciół, niepotrzebni są wrogowie. Zmierzch transatlantyzmu przestał być jedynie pojęciem z debaty politologicznej i stał się faktem.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.