Unijne sankcje nie podobają się Pekinowi
Państwo Środka zażądało usunięcia z unijnej listy chińskich firm, które miały pomagać w obchodzeniu restrykcji nakładanych na Rosję
Chiny zagroziły zastosowaniem środków odwetowych w zamian za unijne sankcje wymierzone w spółki pomagające Kremlowi utrzymywać handel mimo obowiązujących zakazów. To kolejny sygnał świadczący o napiętych relacjach handlowych Pekinu i Brukseli. Po uruchomieniu przez Komisję Europejską postępowania w sprawie wpływu chińskich samochodów elektrycznych na jednolity europejski rynek i wprowadzeniu przez Państwo Środka ograniczeń ilościowych w eksporcie niektórych surowców krytycznych, teraz to sankcje komplikują i tak już nie najlepsze stosunki UE i Chin.
Przeciw omijaniu sankcji
Bruksela próbuje dawać państwom kolejne narzędzia do walki z lukami w reżimie sankcyjnym. Omijanie sankcji oznacza dziś przede wszystkim transport z UE przez państwa trzecie do Rosji towarów podwójnego zastosowania – cywilnego i wojskowego. Choć lista towarów objętych takim zakazem stale rośnie, wzrastają też obroty zakazanymi produktami. Według UE celują w tym procederze spółki chińskie, spośród których cztery zostały objęte zakazem handlu z europejskimi przedsiębiorstwami. To Guangzhou Ausay Technology Co Limited, Shenzhen Biguang Trading Co Limited oraz Yilufa Electronics Limited z Chin kontynentalnych oraz jedna spółka z Hongkongu – RG Solutions Limited. Wszystkie znalazły się podobnie jak kilka innych firm m.in. z Turcji, Tajlandii czy Serbii, na liście sankcyjnej, która weszła w życie w drugą rocznicę pełnoskalowej inwazji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.