Silne skrajności na wschodzie Niemiec
W Turyngii większość głosów przypadła partiom, które negują liberalny ład. Landowi grozi pat i powtórne wybory
fot. Christof Stache/AFP/East News
Björn Höcke, szef AfD w Turyngii
Wybory w każdym z niemieckich landów nie tylko są wydarzeniem regionalnym, ale każdorazowo służą także do wysondowania politycznych trendów obowiązujących dla całej republiki. Po niedzielnych wyborach w Turyngii niektórzy eksperci zaczęli snuć porównania obecnej sceny politycznej z Republiką Weimarską, w której wiele ugrupowań nie potrafiło skutecznie rządzić krajem.
W Turyngii tradycyjne partie tworzące powojenny ład polityczny – chadecy, socjaldemokraci, liberałowie i Zieloni – nawet razem wzięte nie mają już parlamentarnej większości. Zresztą Zieloni i liberałowie z Wolnej Partii Demokratycznej (FDP) wskoczyli do wagonu w kierunku landowego parlamentu rzutem na taśmę. FDP przekroczyło próg wyborczy zaledwie sześcioma głosami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.