Xi Jinping straszy interwencją, ale liczy na znudzenie rewoltą
W 11. tygodniu protestów w Hongkongu do przelewających się przez miasto demonstracji przyłączyli się nauczyciele. Wciąż niespokojnie jest również na – okupowanym przez przeciwników ograniczania przez Pekin niezależności metropolii – lotnisku. Ze zdjęć publikowanych w światowych agencjach wynika, że do położonego w delcie Rzeki Perłowej i graniczącego z Hongkongiem – 12,5-milionowego Shenzen ściągnięto oddziały policji. Pojawiły się obawy, że mogą one zostać użyte do pacyfikacji protestów, które ulica określiła mianem Rewolucji naszych czasów. O humanitarne potraktowanie miasta zaapelował prezydent USA Donald Trump, który zaoferował również swoje usługi w roli mediatora.
Nauczyciele, którzy dołączyli w weekend do rewolucji, zgromadzili się na jednym z placów w dzielnicy finansowej Central. Później przemaszerowali w kierunku siedziby szefowej lokalnej administracji, Carrie Lam, skandując „Hongkońska policja zna prawo i je łamie”.
Obawy o interwencję nie są pozbawione podstaw. W czwartek ściągnięte na stadion w Shenzen oddziały zorganizowały ćwiczenia. Trenowały jednostki Zbrojnej Policji Ludowej, czyli formacje, które można określić mianem odpowiednika wojsk wewnętrznych na obszarze byłego ZSRR. Tyle że znacznie lepiej uzbrojonych i wyposażonych. Reuters wyliczył, że trenowało kilkuset funkcjonariuszy, a na stadionie i w jego okolicy było 100 maszyn – autobusy, pojazdy opancerzone i ciężarówki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.