Niepowtarzalny system wyboru prezydenta
Wybór głowy państwa w USA to mieszanka demokracji bezpośredniej i anachronicznej oligarchii
Pierwszy etap jest na wskroś demokratyczny. O tym, kto będzie reprezentował demokratów i republikanów, decydują nie partyjne aparaty, jak ma to miejsce w Polsce, a w zasadzie wszyscy wyborcy. Lewica i prawica głosują osobno, chociaż niektóre stany organizują otwarte prawybory, w których mogą brać udział osoby bezpartyjne albo nawet należące do przeciwnego obozu. To ostatnie ma znaczenie, bo czasami ludzie z wrogiej partii głosują na kandydata, który ich zdaniem będzie słabszy w jesiennym starciu z ich faworytem.
Selekcja pretendentów ma dwie postacie. Pierwszą są konwentykle. Podczas nich wyborcy danej partii spotykają się, dyskutują, a potem każdy jawnie wskazuje, kogo popiera. Drugą są klasyczne prawybory. Mają formę tajnego głosowania w komisjach obwodowych. W prawyborczym sezonie, który trwa zwykle od stycznia do czerwca, wybiera się delegatów, którzy na letnich konwencjach partyjnych wybierają w imieniu obywateli ich kandydata na prezydenta. Od 40 lat to formalność, a zwycięzca prawyborów zwykle zaczyna kampanię przeciw rywalowi z przeciwnej partii, gdy tylko zdobędzie wystarczającą liczbę delegatów. Na konwencji zwycięzca wskazuje, kto u jego boku będzie kandydować na wiceprezydenta. Potem w tandemie ruszają w objazd po stanach, by prowadzić kampanię, której finałem jest głosowanie powszechne, organizowane zawsze w pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.