O co Macron gra w krainie cedrów
Widowiskowe wizyty francuskiego prezydenta w Libanie zmuszają władze tego kraju do reform, ale ich przeprowadzenie może napotkać na wielki opór miejscowych elit
Kiedy Emmanuel Macron przyjechał na początku sierpnia do bejruckiej dzielnicy Gemayze, zdewastowanej po wybuchu chemikaliów w portowym magazynie, był witany przez Libańczyków niczym narodowy bohater. Kiedy z wizytą tam udał się mianowany w poniedziałek na premiera Mustafa Adib, tłum zgotował mu zupełnie inne powitanie. W stronę jego limuzyny leciały plastikowe butelki, a tłum skandował: „Rewolucja”. Według relacji BBC, jeden z mężczyzn miał krzyczeć: „Nasze dzieci umarły”.
Odbudowanie zaufania Libańczyków do własnego państwa pogrążonego w gospodarczym i politycznym kryzysie nie będzie łatwe. Jeśli ta operacja się nie powiedzie, Liban może stać się kolejnym niestabilnym państwem w regionie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.