Gniew znowu wylewa się na ulice
Tragiczna w skutkach eksplozja zwraca uwagę świata na katastrofalny stan libańskiej gospodarki. To paradoksalnie może pomóc wydźwignąć kraj z zapaści
Jeszcze przed wybuchem w porcie w Bejrucie co drugi mieszkaniec Libanu żył w ubóstwie, a wzrost cen sięgał 200 proc. Teraz przyszłość kraju jest jeszcze bardziej niepewna. Potężna eksplozja niemalże w centrum stolicy mogła pozostawić bez dachu nad głową nawet 300 tys. osób. Libańczycy obawiają się też problemów z aprowizacją. Przez zniszczony port w Bejrucie docierało 80 proc. całego libańskiego importu, a w silosach, które zniszczył wybuch, magazynowane było zboże. Według szacunków libańskiego rządu zapasów wystarczy jedynie na 2,5 miesiąca.
Libańczycy mają dość i w niecały rok po protestach, które doprowadziły poprzedni rząd do upadku, wracają na ulicę. W brutalnie stłumionych przez policję demonstracjach w sobotę protestujący oskarżali reżim o katastrofę i domagali się zmiany.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.