Izrael nie zdecydował, kto ma rządzić krajem
Droga do zbudowania rządu coraz bardziej się komplikuje. Wydaje się jednak, że Binjamin Netanjahu, będący najbardziej doświadczonym politykiem w kraju, dostał nową szansę, by zachować urząd premiera
Wydarzenia w Strefie Gazy przyniosły nieoczekiwany zwrot akcji na izraelskiej scenie politycznej. Ja’ir Lapid – przewodniczący partii Jest Przyszłość, jeszcze dwa tygodnie temu był na dobrej drodze do zdetronizowania urzędującego nieprzerwanie od 12 lat premiera Binjamina Netanjahu. Podczas konfliktu jego szanse spadły niemal do zera.
Mandat do utworzenia rządu przez Lapida wygasa 2 czerwca. Rozpad budowanej przez niego koalicji nastąpił po części dlatego, że Zjednoczona Lista Arabska, która w Knesecie reprezentuje palestyńskich obywateli Izraela, odmówiła współpracy po wybuchu aktów przemocy pomiędzy nimi a żydowską większością. Z udziału w bloku anty-Netanjahu wycofał się także skrajnie prawicowy Naftali Bennett, lider Jaminy. Jego partia, podobnie jak ZLA, była niezbędna do utworzenia rządu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.