Tydzień prawdy dla Binjamina Netanjahu
Wybory odbyły się miesiąc temu, ale premierowi wciąż nie udało się zbudować koalicji rządowej. Lider Likudu proponuje bezpośrednie wybory szefa rządu
W przyszłym tygodniu wygasa mandat do utworzenia rządu, który Binjamin Netanjahu otrzymał na początku kwietnia od prezydenta Izraela Re’uwena Riwlina. Jeśli do 4 maja szef Likudu nie zbuduje koalicji, być może będzie musiał pożegnać się ze stanowiskiem premiera. Według informacji opublikowanych w czwartek w „The Jerusalem Post”, w takiej sytuacji prezydent przekazałby misję liderowi opozycji Ja’irowi Lapidowi z partii Jest Przyszłość. Ten, podobnie jak Netanjahu, miałby 28 dni na utworzenie rządu.
Presja ciążąca na Netanjahu jest coraz większa, bo blok opozycyjny rośnie w siłę. W ubiegłym tygodniu Likud przegrał w Knesecie głosowanie w sprawie powołania członków komisji parlamentarnej, która w przypadku braku nowego rządu będzie kontrolowała porządek obrad Knesetu. Po tym, jak wniosek wysunięty przez partię premiera został odrzucony, uchwalona została propozycja opozycji. Lapid wraz z Gideonem Sa’arem przekonali bowiem posłów Zjednoczonej Listy Arabskiej, by zagłosowali przeciwko Likudowi. Porażka była poważnym ciosem dla partii. – Jesteśmy świadomi, że prawdopodobnie wkrótce znajdziemy się w opozycji, na której czele stanie Netanjahu – powiedział po głosowaniu Miki Zohar, poseł Likudu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.