Iran: to Ameryka wspiera rebelię
W polityce wobec Iranu dyplomacja już od dawna przegrywa w starciu z realpolitik. Wczorajszy zamach w Beludżystanie, o który władze w Teheranie oskarżyły Amerykanów i Brytyjczyków, nie jest pierwszym przypadkiem zaangażowania zachodnich służb specjalnych.
@RY1@i02/2009/204/i02.2009.204.000.009a.001.jpg@RY2@
Mahmud Ahmadineżad opiera swoją władzę m.in. na sojuszu ze Strażnikami Rewolucji
REUTERS FORUM
Najbardziej spektakularnym przykładem była przeprowadzona w 1953 r. przez CIA operacja "Ajax", w wyniku której obalony został premier Mohammed Mossadek, a władzę objął prozachodni szach Mohammed Reza Pahlawi. Z kolei w czasie wojny irańsko-irackiej (1980 - 1988), szczególnie w jej pierwszych latach, Amerykanie wspierali Saddama Husajna, który miał być przeciwwagą dla teokratycznego reżimu ajatollahów.
Ale zimnowojenne metody nie skończyły się wraz z zimną wojną. Od kiedy władzę w Teheranie przejął wojowniczo nastawiony prezydent Mahmud Ahmadineżad, a Iran przyspieszył prace nad programem atomowym, kraj ten znów stał się priorytetem dla wywiadu USA.
Choć Amerykanie oficjalnie temu zaprzeczają, nie jest wielką tajemnicą, że CIA od kilku lat wspiera organizacje i grupy terrorystyczne walczące z reżimem Ahmadineżada, m.in. beludżyjski Jundallah, kurdyjski PJAK czy działających na emigracji w Iraku Ludowych Mudżahedinów Iranu (MEK). W zeszłym roku amerykańskie media ujawniły, że ówczesny prezydent George W. Bush przekazał ze specjalnego funduszu 400 milionów dolarów na prowadzone przez CIA operacje w Iranie. W sporej części pieniądze te trafiły w ręce terrorystów.
Jundallah bynajmniej nie jest organizacją domagajcą się wprowadzenia w Iranie demokracji. Założona w 2003 r. grupa - jak sama utrzymuje - walczy o prawa sunnitów w Iranie (89 proc. ludności tego kraju to szyici). W jej zamachach zginęło kilkaset osób, a bojownicy "przy okazji" zajmują się porwaniami i przemytem narkotyków. Na dodatek oskarżana jest o powiązania z Al-Kaidą.
Odwołujący się do islamskiego socjalizmu Ludowi Mudżahedini Iranu nawet przez Stany Zjednoczone uznawani są za ugrupowanie terrorystyczne, a PJAK za taką został uznany dopiero przez administrację Baracka Obamy.
Nawet Amerykanie mają świadomość, że nie są to szczególnie wiarygodni sojusznicy. - Wsparcie dla tych grup forsował były wiceprezydent Dick Cheney. Ale w zasadzie łączy je tylko niechęć do Ahmadineżada, więc bez oporów mogą się zwrócić przeciwko USA - mówi nam Ali Ansari z Chatham House. Zresztą przykładów nie trzeba szukać daleko. W latach 80. USA pomagały mudżahedinom walczącym w Afganistanie z Sowietami. Kilka lat później ci sami ludzie stali się trzonem Al-Kaidy.
Kim są i o co walczą Beludżowie
@RY1@i02/2009/204/i02.2009.204.000.009a.002.jpg@RY2@
Kim są i o co walczą Beludżowie
Beludżowie to lud pochodzenia irańskiego, który zamieszkuje głównie Pakistan, południowo-wschodni Iran oraz południowy Afganistan. W Iranie stanowią ok. 2 - 2,5 proc. populacji. Mieszkają oni w największej, ale jednej z najsłabiej zaludnionych prowincji tego kraju Sistan i Beludżystan. W odróżnieniu od większości Irańczyków, którzy są szyitami, Beludżowie wyznają sunnicką odmianę islamu. Zamieszkują głównie na terenach górskich, co pozwoliło im zachować odrębność etniczną.
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu