Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Wbrew obietnicom Iran pręży atomowe muskuły

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Amerykańsko-irański spór o prowadzony przez Teheran program nuklearny gwałtownie się zaostrzył.

@RY1@i02/2009/189/i02.2009.189.000.013a.101.jpg@RY2@

Zasięg rakiety długiego zasięgu Shahab-3

Nie dość, że w piątek prezydent Mahmud Ahmadineżad ujawnił istnienie kolejnego tajnego ośrodka wzbogacania uranu, to do wczoraj irańscy Strażnicy Rewolucji demonstracyjnie testowali rakiety średniego i długiego zasięgu. Tymczasem Waszyngton jeszcze w tym tygodniu zamierza oficjalnie zażądać od Teheranu wpuszczenia do ośrodka międzynarodowych inspektorów. Będzie to najważniejszy temat rozpoczynających się w czwartek negocjacji rozbrojeniowych: pierwszych od trzydziestu lat bezpośrednich rozmów między USA a Iranem.

Tajemniczy ośrodek wzbogacania uranu leży tuż pod irańskim miastem Qom, znanym z religijnych uczelni. Wybudowane pod wzgórzem - wchodzącym w skład silnie ufortyfikowanej bazy paramilitarnego Korpusu Strażników Rewolucji - instalacje obejmują nie tylko bunkier, w którym prowadzone mają być badania nad bronią atomową, ale też stanowisko wyrzutni ziemia - powietrze. Zdaniem ekspertów baza pod Qom jest znacznie mniejsza niż znany od 2002 r. ośrodek badań jądrowych w Natanz - w "nowym" miejscu zmieścić się może najwyżej około 3000 centryfug do wzbogacania uranu, podczas gdy w Natanz pracuje aż 8000 takich urządzeń. Poza tym, zgodnie z informacjami ujawnionymi w piątek przez Ahmadineżada, ośrodek jest wciąż w budowie i potrzeba co najmniej półtora roku, by stał się w pełni użyteczny.

Jednak już samo odkrycie obiektu, którego istnienia nikt wcześniej nie podejrzewał (choć Amerykanie twierdzą, że na jego trop wpadli już trzy lata temu, ale nie zdobyli przekonujących dowodów na jego przeznaczenie), wzbudziło wściekłość zachodnich liderów. Prezydent USA Barack Obama, prezydent Francji Nicolas Sarkozy oraz brytyjski premier Gordon Brown zgodnie potępili Teheran podczas wspólnego wystąpienia na szczycie G20 w Pittsburghu. - Rozmiar i profil tych instalacji nie jest zgodny z rzekomo pokojowym przeznaczeniem irańskiego programu nuklearnego - bez ogródek oświadczył Brown.

Jedno wydaje się pewne: Teheran oszukiwał wspólnotę międzynarodową co do rozmiarów programu nuklearnego. Od momentu ujawnienia istnienia tajnego ośrodka badawczego w Natanz w 2002 r. Irańczycy utrzymywali, że tylko tam prowadzone mają być badania w ramach programu atomowego. Sukcesywnie odsyłano inspektorów ONZ z pozostałych ośrodków do Natanz. Tymczasem w tajemnicy rozwijano instalacje w Qom.

Piątkowe rewelacje to również spektakularna klęska zachodnich wywiadów. Od kilku lat raporty poszczególnych służb nie tylko różnią się co do prognozowanego terminu uzyskania przez Iran broni jądrowej, ale nawet co do charakteru programu nuklearnego Teheranu. Dość wspomnieć, że w 2007 r. raport połączonych służb wywiadowczych USA zakładał, że Teheran wstrzymał prace prowadzone w ramach programu nuklearnego jeszcze w czasach prezydentury Mohammeda Chatamiego.

- Myślę, że dziś żadna z poważnych światowych służb wywiadowczych nie może mieć wątpliwości, że Iran zmierza do wyprodukowania własnej bomby atomowej - mówi nam były pułkownik wywiadu izraelskiej armii specjalizujący się w problematyce irańskiej Efraim Kam. - Różnice mogą dotyczyć jedynie terminu, w którym Teheran będzie miał pierwsze ładunki. Jednak i w tej sprawie można przyjąć, że olbrzymia większość służb wywiadowczych zakłada, że stanie się to w latach 2010 - 2015 - dodaje. Jego zdaniem irańscy naukowcy już dziś mają technologiczne zdolności wzbogacenia uranu dla celów militarnych.

Ale nawet Izraelczycy przyznają, że trudno tu o jakąkolwiek pewność. Wobec Iranu klasyczne działania służb wywiadowczych, oparte przede wszystkim na informacjach agentury, nie przynoszą rezultatów. - W przypadku instalacji takich jak pod Qom wystarczającym środkiem wywiadowczym są satelity. Wcześniej czy później istnienie takiego ośrodka zostanie odkryte - mówi Kam. - Natomiast nie wiemy praktycznie nic o procesie podejmowania decyzji, o tym, kto i w jaki sposób zadecyduje o stworzeniu pierwszej głowicy z ładunkiem jądrowym - podsumowuje izraelski ekspert.

Mariusz Janik

mariusz.janik@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.