Ameryka zrobi wiele, by rząd w Sanie wygrał z dżihadystami
ANALIZA
Zagrożenie ze strony Jemenu było niedoceniane tylko pozornie. Już od dłuższego czasu kraj ten jest w centrum zainteresowania amerykańskiej administracji. To doskonały przykład kraju atrakcyjnego dla terrorystów i Al-Kaidy. Niemal całe jego połacie nie są przez nikogo zarządzane.
Rząd w Sanie jest słaby i nie kontroluje odległych od stolicy regionów. Terroryści mogą swobodnie rekrutować zwolenników, organizować transfer broni i pieniędzy. Jest jeszcze jeden ważny aspekt: Jemeńczycy są obojętni wobec Al-Kaidy lub wręcz jej przychylni. Głównie dlatego, że nie stanowiła ona nigdy dla nich bezpośredniego zagrożenia. Al-Kaida kierowała swoje ataki, głównie na zachodnie cele w Jemenie.
Udało jej się dotrzeć do Jemeńczyków również w inny sposób. Powszechna bieda, ogromne problemy finansowe, z którymi nie potrafi sobie poradzić rząd, zbliżają mieszkańców kraju do terrorystów, którzy wypełniają lukę po niefunkcjonującym państwie. Co więcej Al-Kaida wykorzystuje finansowe zachęty, żeby przyciągnąć zwolenników do swoich szeregów. Płaci rodzinom zamachowców-samobójców. Również na płaszczyźnie ideologicznej odnosi sukcesy. Żeby zyskać poparcie lokalnej społeczności i grup sprzeciwiających się rządowi centralnemu, zawiera z nimi sojusze. Przykładem może być sprzymierzenie się z secesjonistami z południa kraju.
Jak mówiłam wcześniej: Jemen tylko pozornie był niedoceniany przez Waszyngton. Jeszcze w 2009 roku Departament Obrony przekazał 70 mln dol. na pomoc rządowi jemeńskiemu. Pieniądze zostały przeznaczone na wyposażenie i wyszkolenie wojska i służb ochrony wybrzeża. Amerykanie nie mogli sobie pozwolić na odpuszczenie Jemenu.
@RY1@i02/2010/006/i02.2010.006.000.011b.001.jpg@RY2@
Marisa Porges*
Materiały prasowe
Marisa Porges
analityk amerykańskiego Council on Foreign Relations, wydawcy magazynu Foreign Affairs
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu