Transformacja rozpoczęta
PREZYDENT HOSNI MUBARAK nie ustąpił ze stanowiska. W swoim oświadczeniu, na które czekał cały Egipt, powiedział, że część władzy przekazał swojemu zastępcy Omarowi Sulejmanowi
Bez względu na to, jaki będzie dalszy rozwój sytuacji w Egipcie, nie ma wątpliwości, że długotrwały proces transformacji został rozpoczęty. Obrazy tańczących do późnej nocy Egipcjan, głośnych chóralnych okrzyków "To już koniec z Mubarakiem" zapadną w pamięci milionów Arabów w całym regionie. Jeśli ktoś obejmie władzę po Mubaraku, będzie wiedział, że musi się liczyć z gniewem ulicy.
Niewątpliwie osobą rozgrywającą pozostanie wieloletni szef służb wywiadowczych Muchabarat - według specjalistów potężniejszy nawet od szefa Mosadu - Omar Sulejman. To on będzie czuwał nad tym, by dawna elita nie została nadmiernie poszkodowana, a demonstranci i wspierana przez nich opozycja stosunkowo zadowolone. Murem stać będzie za nim generalizacja, od lat żyjąca z pieniędzy przekazywanych przez USA.
Jest jednak i druga strona medalu. Niezbyt stabilne kraje regionu: Jemen, Algieria czy Syria - zachęcone sukcesami kairskiej ulicy w przetasowywaniu szczytów władzy w jednym z najsilniejszych państw regionu - mogą pójść w ślady Egiptu. Wówczas rynki czeka długi okres falowania. I wiele miesięcy drogiej ropy i silnego fanka.
Wiele zależy od tego, jak będzie przebiegał proces transformacji władzy, proces nieodwracalny tak czy inaczej. Czuwać ma nad nim armia. Jeszcze przed czwartkowym wystąpieniem prezydenta Hosniego Mubaraka obradowała Najwyższa Rada Wojskowa. - Spełnimy wasze oczekiwania - mówił do koczujących na placu Tahrir w Kairze dowódca wojska Hassan al-Roweny. Przeciwnicy prezydenta odkrzykiwali Allahu Akbar, Bóg jest wielki. Chwilę później szef CIA Leon Panetta podał, że realizowany jest scenariusz, który USA przewidywały od kilku dni.
Na wczorajsze zamieszanie od razu zareagowały rynki. Kurs dolara wyraźnie się wzmocnił. Amerykańska waluta była wczoraj wieczorem warta 0,9687 franka szwajcarskiego. Z powodu sytuacji w Egipcie o 0,4 proc. wzrósł także kurs baryłki ropy (do 87,07 dol.). Przez egipski Kanał Sueski przechodzi 3,5 proc. światowej ropy. Paradoksalnie giełdą, która zareagowała najspokojniej, była giełda w Tel Awiwie. Jej indeks TA-25 stracił 0,1 proc. (do 1321 pkt). Parkiet zamknięto jednak przed pojawieniem się wiadomości o ustąpieniu Mubaraka.
Sytuacji nie polepszały informacje płynące z innych państw regionu. Odsunięcie najpierw tunezyjskiego satrapy Zin al-Abidina Ben Alego, a teraz zamieszanie wokół Hosniego Mubaraka zachęci pozostałe społeczeństwa do stawiania roszczeń wobec władz. Na całym Bliskim Wschodzie powód niepokojów jest ten sam: duża liczba młodych, bezrobotnych ludzi, którzy - nie widząc dla siebie perspektyw - kierują gniew przeciw władzy. W Jordanii bezrobocie sięga 12,9 proc, przy 54 proc. mieszkańców poniżej 25. roku życia. W Algierii 10,20 proc. i 47 proc. W Libii - 30 proc. i 47 proc.
Na razie poza systemem pozostaje w Egipcie islamistyczne Bractwo Muzułmańskie. Nie wydaje się również, aby zagrożona była architektura pokoju na Bliskim Wschodzie oparta na pokoju między Egiptem i Izraelem - porozumienie z Camp David. Dla Jerozolimy idealnym następcą Mubaraka jest właśnie Sulejman - człowiek służb, z którym od dawna utrzymywano poufne kontakty. A na relacje między Egiptem a Izraelem patrzy cały świat, wiedząc, że utrzymanie pokoju oznacza stabilny tranzyt w Kanale Sueskim.
@RY1@i02/2011/029/i02.2011.029.000.010a.002.jpg@RY2@
Fot. Reuters/Forum
Tłumy Egipcjan oczekiwały wieczorem na przemówienie prezydenta
Mariusz Janik
mariusz.janik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu