Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Islamiści przejmują powstanie w Syrii

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Brak wsparcia Zachodu dla opozycji wykorzystują zagraniczni radykałowie

Im dłużej trwa konflikt w Syrii, tym bardziej zmienia się jego charakter. W walce przeciw reżimowi Baszara al-Asada coraz istotniejszą rolę zaczynają odgrywać islamscy radykałowie, którzy chcą wprowadzenia w Syrii szariatu.

Trwająca od marca zeszłego roku rebelia była początkowo zdecydowanie świecka, a przyczyną jej wybuchu była chęć obalenia skorumpowanego, brutalnego reżimu. Oddziałami, które skupiły się pod flagą Wolnej Armii Syrii, kierował raczej syryjski nacjonalizm niż jakiekolwiek przesłanki religijne. Wprawdzie reżim Asadów opiera się na alawitach - odłamie szyickiego islamu - ich Syria była jednym z najbardziej zsekularyzowanych państw muzułmańskich i generalnie tolerancyjna religijnie.

W miarę trwania konfliktu jego świecki charakter jednak zaczął się zmieniać - po części z powodu braku wsparcia ze strony Zachodu dla rebeliantów. Powstańcy mogli artylerii Asada przeciwstawić co najwyżej własną determinację, więc ponosili duże straty. Wtedy pojawili się islamscy radykałowie, którzy przekonywali walczących, że nawet jeśli polegną, w nagrodę czeka ich życie wieczne. Na dodatek mogli zaoferować pieniądze (głównie od wahabickich grup z Arabii Saudyjskiej), broń oraz kilkanaście lat doświadczenia we wspieraniu islamskich rebelii na różnych krańcach świata. Ekstremistyczne grupy, które podłączyły się pod walkę z Asadem, zaczęły więc przyciągać nowych ludzi. Doszło nawet do tego, że niektórzy świeccy bojownicy przenoszą się do islamistów, bo w ten sposób mogą zyskać lepsze uzbrojenie.

Na razie islamiści - pod względem liczbowym - wciąż są marginesem antyrządowej rebelii. Szacuje się, że wśród około 50 tysięcy czynnych bojowników walczących z reżimem jest prawie tysiąc zagranicznych dżihadystów - z Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu czy Algierii. Wiadomo, że część z nich należy do Al-Kaidy w Iraku czy wywodzącej się z Libanu grupy Fatah al-Islam. Ale choć jest ich niewielu, coraz częściej dochodzi do sporów między nimi a świeckimi oddziałami Wolnej Armii Syrii o dowodzenie i to, czy walczyć pod flagami syryjskiej opozycji, czy pod czarnymi sztandarami Mahometa. W połowie lipca w internecie pojawiło się nawet nagranie, na którym grupa bojowników ogłosiła, że ich celem jest ustanowienie islamskiego państwa.

Ironią w tym jest fakt, że prezydent USA Barack Obama tłumaczył brak zdecydowanego wsparcia dla opozycji obawą, by broń nie trafiła w ręce radykałów. Z kolei Bassar al-Asad, który od początku próbował przekonywać, że rebelia jest dziełem ekstremistów i Al-Kaidy - co nie było prawdą - może teraz zyskać argument, że tak jest w istocie.

@RY1@i02/2012/148/i02.2012.148.00000080d.802.jpg@RY2@

Szariat w miejce dyktatury to realna perspektywa dla Syrii

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.