Ameryka oddala się od Izraela
W Białym Domu rośnie zniecierpliwienie radykalnymi politykami z koalicji skupionej wokół premiera Netanjahu
Powinno zostać zmiecione – tak o palestyńskim mieście Huwara powiedział minister finansów Izraela Becalel Smotricz. W ten sposób polityk radykalnej partii Religijny Syjonizm odniósł się do zastrzelenia w Huwarze na Zachodnim Brzegu dwóch Izraelczyków i Palestyńczyka. W odpowiedzi na to zabójstwo żydowscy osadnicy wyszli na ulice podpalać domy i samochody. W starciach w różnych częściach Palestyny zginęło co najmniej kilkanaście osób, a nawet 100 mogło zostać rannych.
Podżegająca do konfliktu wypowiedź izraelskiego ministra została surowo przyjęta przez Departament Stanu USA, zaangażowany w rozmowy między zwaśnionymi stronami organizowane w jordańskiej Akabie. Jego rzecznik Ned Price nazwał ją „odrażającą i nieodpowiedzialną”. Wezwał przy tym premiera Binjamina Netanjahu oraz innych izraelskich polityków do „publicznego odrzucenia” słów Smotricza. Amerykanie nie zamierzają się przy tym zatrzymywać na grożeniu palcem. Smotricz w tym tygodniu przyjeżdża do Waszyngtonu i Nowego Jorku, ale nie ma co liczyć na jakiekolwiek oficjalne spotkanie z żadnym z przedstawicieli administracji Joego Bidena. Koalicja wzywająca do bojkotu polityka szybko się poszerza. Znajduje się w niej m.in. wpływowa w USA żydowska grupa lobbingowa J Street.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.