Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Czarne dni Izraela. Rząd przeciw praworządności

Na znak sprzeciwu wobec reformom sądownictwa protestują izraelscy rezerwiści
Na znak sprzeciwu wobec reformom sądownictwa protestują izraelscy rezerwiścifot. Mostafa Alkharouf/Anadolu Agency via Getty Images
26 lipca 2023
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Jeśli Netanjahu pójdzie dalej ze swoimi reformami, Izraelowi realnie grozić będzie masowa fala odejść z wojska i częściowy paraliż państwa

Izraelska ulica burzliwie zareagowała na przegłosowanie przez Kneset pierwszych reform sądownictwa proponowanych przez premiera Binjamina Netanjahu i przewidujących ograniczenie uprawnień Sądu Najwyższego. W niespokojną noc z poniedziałku na wtorek aresztowano co najmniej kilkadziesiąt osób. By rozproszyć tłumy, policja po raz pierwszy użyła gazu pieprzowego. Przed Knesetem tłum skandował „nie będziemy służyć dyktatorowi”, „demokracja lub rebelia” oraz „uratujmy Izrael przed Netanjahu”. We wtorek strajkowali lekarze, a inne związki zawodowe zapowiadają, że niedługo postąpią podobnie. Zgodnie z prawem zmiany przegłosowane przez parlament może zablokować jeszcze Sąd Najwyższy, choć wcale nie jest pewne, czy rząd zastosuje się do wyroku naczelnego organu władzy sądowniczej. A to tylko pogłębiłoby kryzys wewnętrzny, który już teraz nazywany jest największym w historii 75-letniego państwa.

Izrael jest tak mocno pogrążony w politycznym chaosie, że stoi na progu częściowego paraliżu państwa. Dotyczy to także armii. Swoją rezygnację ze służby w przypadku wejścia reform w życie zapowiedziało 10 tys. rezerwistów. Sama w sobie liczba ta nie robi większego wrażenia, gdy spojrzy się na to, że w Izraelu jest ponad 400 tys. rezerwistów. Świadczy to jednak o głębokich podziałach w wojsku, bo do podobnej sytuacji nie dochodziło nigdy w przeszłości. Problemem jest też to, że odejściem grożą także pracownicy wywiadu oraz elitarne jednostki, w tym tysiąc znajdujących się w rezerwie wojskowych pilotów, co może odbić się mocno negatywnie na gotowości bojowej. Zaznaczyć jednak należy, że nie jest jasne, czy wszyscy rezerwiści deklarujący zakończenie służby faktycznie końcowo byliby gotowi podjąć taką decyzję. Armia to wciąż najbardziej poważana instytucja w Izraelu, według sondaży zaufanie wobec niej deklaruje aż ok. 90 proc. żydowskich mieszkańców. Służba wojskowa jest w silnie zmilitaryzowanym kraju obowiązkowa dla większości żydowskich mężczyzn i kobiet powyżej 18. roku życia, choć wyłączeni są z niej w większości ortodoksi głosujący zazwyczaj na partie znajdujące się w koalicji Netanjahu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.