Zatoka Perska za dalszą deeskalacją z Iranem
Nowacka: Przywódcy państw regionu uważają, że jeśli Iran powróci na arenę międzynarodową wzmocniony, to lepiej będzie utrzymywać z nim pozytywne relacje
Władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich wysłały niedawno do Teheranu swojego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego na spotkanie z prezydentem Ebrahimem Ra’isim, a Iran otworzył w Arabii Saudyjskiej biuro Organizacji Współpracy Islamskiej. W ubiegłym tygodniu wspierany przez Teheran ruch Huti przeprowadził jednak śmiertelny atak na Abu Zabi. Dlaczego do niego doszło, skoro mieliśmy ostatnio do czynienia z deeskalacją napięć z państwami Zatoki Perskiej?
W 2019 r. Emiraty wycofały się fizycznie z Jemenu. Wspierały tylko walczące tam prorządowe bojówki. Organizowały szkolenia i dostarczały broń. Tylko że od roku trwa tam walka o strategiczny, bogaty w zasoby mineralne region Marib. Prowincję wciąż kontroluje uznawany na arenie międzynarodowej rząd, ale ruch Huti z powodzeniem zdobywa kolejne jego części. Niedawno bojówkom wspieranym przez ZEA udało się przenieść do prowincji Szabwa, która jest położona niedaleko Maribu. Ich obecność tam okazała się kluczowa dla przejęcia Maribu przez siły sprzyjające jemeńskiemu rządowi. W odpowiedzi Huti poinformowali, że rozpoczną ataki na terytorium Zjednoczonych Emiratów. Chcieli w ten sposób podnieść koszty Emiratów związane z ich zaangażowaniem w Jemenie. Jest to o tyle istotne, że Emiraty są państwem, dla którego bardzo ważna jest reputacja stabilnego i bezpiecznego hubu turystycznego, transportowego czy handlowego. Dlatego uderzenie w cele cywilne - blisko lotniska czy różnych centrów międzynarodowej aktywności gospodarczej - jest bardzo symboliczne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.