Korona mu z głowy nie spadła
Mocny wynik wyborczy Trumpa pokazuje, że okazał się odporny nie tylko na targające jego administracją kontrowersje, lecz także na pandemię
To będzie największe wyzwanie pańskiej prezydentury – miał powiedzieć 28 stycznia podczas tajnego briefingu dla 45. lokatora Białego Domu doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Robert O’Brien. Miał na myśli nowy szczep koronawirusa, podobny do tego, który w 2003 r. wywołał epidemię w Azji. Patogen, nienazywający się jeszcze SARS-CoV-2, zdążył już zawędrować z Chin do kilku krajów, w tym do Stanów Zjednoczonych.
O’Brien wiedział, że aby zwrócić uwagę prezydenta, musi ocenę przedstawić w możliwie skrajny sposób. Trumpa zajmowało bowiem coś innego: sen z powiek spędzał mu impeachment (dopiero 5 lutego Senat oczyścił go z zarzutów), zaś jeszcze tydzień wcześniej podczas forum ekonomicznego w Davos prezydent bagatelizował zagrożenie. – To tylko jedna osoba, która przyjechała z Chin. Nie ma się czym niepokoić – mówił.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.