Polska wraca nad morze. Jak oparcie się na Bałtyku wpływa na gospodarkę [analiza]
W pierwszych trzech dziesięcioleciach po 1989 r. Morze Bałtyckie i region Wybrzeża były lekceważone. Na szczęście wreszcie się to zmienia, a w nadchodzącej dekadzie Pomorze stanie się wiodącym obszarem polskiej gospodarki. Ile to będzie kosztować, a ile przynieść?
Polska nigdy nie była krajem przywiązanym do morza. W naszej historii próżno szukać wielkich, zwycięskich bitew morskich czy odkryć dalekich lądów. Przez wieki jedynym naszym z nim łącznikiem był Gdańsk, który jednak służył głównie do eksportu zboża za pośrednictwem holenderskich statków, poza tym często znajdował się w obcych rękach. Obecny wysiłek zbrojeniowy również jest skupiony na rozwoju sił lądowych i powietrznych. Armia nie kupuje masowo korwet czy niszczycieli, lecz czołgi, artylerię, myśliwce. Oczywiście koszt produkcji okrętów wojennych jest nieporównywalnie wyższy od kosztu pojazdów czy nawet samolotów (kontrakt ze Szwedami na trzy okręty podwodne opiewa na 15 mld zł), ale rozdźwięk między siłami lądowymi a morskimi w polskiej armii jest ogromny. Wyraźna zmiana podejścia do Bałtyku jest jednak widoczna w obszarze gospodarki. Niedoceniane przez wieki Pomorze zaczyna być wreszcie postrzegane jako ogromny atut ekonomiczny i przestrzeń dla nowych możliwości rozwojowych.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.