Maseczki dla nas są produkowane przez niewolników
W chińskich obozach internowania prześladowani są Ujgurzy
Międzynarodowa koalicja organizacji broniących praw człowieka pracuje nad kampanią mającą ostrzec ludzi, że niektóre ubrania wielkich sieci odzieżowych, ale także maseczki ochronne do noszenia w związku z COVID-19, mogły zostać wyprodukowane w chińskich obozach koncentracyjnych i reedukacyjnych, gdzie więzieni są Ujgurzy, muzułmańska mniejszość zamieszkująca w południowo-zachodniej części kraju, głównie w Regionie Autonomicznym Sinciang-Ujgur. Według Pekinu miejsca te zostały utworzone w ramach walki z separatystycznym terroryzmem. Uciekinierzy z obozów donosili, że dochodzi tam do tortur i gwałtów. Ponad 1 mln więźniów jest indoktrynowanych, kontrolowanych i karanych. Personel ma przykazane, aby „nigdy nie pozwolić na ucieczkę”.
Komunistyczne władze stworzyły na tym obszarze państwo policyjne. Prowadzą tam program zaawansowanej inwigilacji oraz stworzyły obozy, w jakich zamykani są przedstawiciele wspomnianej mniejszości etnicznej. Ludzie zmuszani są tam do niewolniczej pracy. W lipcu „New York Times” napisał, że wytwarza się tam na masową skalę maseczki z filtrami, które następnie trafiają do Stanów Zjednoczonych i krajów Unii Europejskiej. Przed wybuchem pandemii koronawirusa w Sinciangu znajdowały się tylko cztery fabryki produkujące takie materiały. Dzisiaj jest ich 51. Amerykańscy dziennikarze utrzymują, że co najmniej 17 z nich wykorzystuje niewolniczą pracę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.