Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Dlaczego Amerykanie nie chcą ateisty

11 marca 2020
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

N a rodowa dyskusja o tożsamości religijnej Amerykanów rozpala się przy okazji każdych wyborów prezydenckich. Nie inaczej jest i tym razem. Instytut Gallupa opublikował ostatnio badania, z których wynika, że obywatele Stanów Zjednoczonych są w stanie zaakceptować w Białym Domu przedstawiciela każdej grupy etnicznej, kobietę czy osobę LGBT, ale jednego sobie nie wyobrażają: ateisty. 54 proc. Amerykanów nie chce prezydenta, który nie wierzy.

„Kongres nie może stanowić ustaw wprowadzających religię albo zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych” – oto fragment pierwszej poprawki do amerykańskiej konstytucji, regulujący obecność religii w sferze publicznej. Ojcowie założyciele USA nie narzucili żadnego z góry ustalonego kanonu wartości. Zapewnili pełną wolność sumienia i wiary, ale zabronili też kreowania któregokolwiek z wyznań na religię dominującą czy urzędową.

Obie idee, czyli całkowity rozdział związków wyznaniowych od państwa oraz swobodę konfesyjną, potwierdzało przez ponad 200 lat orzecznictwo Sądu Najwyższego. Wyrokiem w sprawie Everson v. Board of Education z 1947 r. (chodziło o pozornie błahy problem dofinansowania przez władze stanowe biletów autobusowych dla dzieci dojeżdżających do szkół parafialnych) sędziowie wznieśli mur separacji. Każdy współczesny spór o obecność religii w sferze publicznej kończy się na odesłaniu do tegoż werdyktu. Sędziowie orzekli wtedy, że nie można dofinansowywać biletów, jeśli priorytetowym celem szkoły jest katecheza, a można, jeśli taka szkoła parafialna prowadzi normalny program nauczania.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.