Major Dymowski bohaterem rosyjskich milicjantów
Skandal wstrząsnął rosyjskim MSW. Major z Noworosyjska Aleksiej Dymowski oskarżył swoich przełożonych o handel narkotykami i fingowanie zarzutów. Choć dla prostych oficerów milicji stał się on bohaterem, resort traktuje go jak wroga i o wywołanie afery oskarża Zachód.
- Jeśli na wsi składającej się z 10 domów w danym roku wykryjesz jedno przestępstwo, w kolejnym musisz wykryć dwa. W następnym wymagają już trzech. Wkrótce cała wioska może pójść siedzieć - mówił w wywiadzie udzielonym już po wybuchu afery Dymowski. Według niego na porządku dziennym jest fingowanie zarzutów i podrzucanie niewinnym ludziom rzekomych dowodów ich przestępstw tylko po to, aby wykazać się wysoką wykrywalnością przestępstw. Dymowski oskarża też konkretnych, wymienionych z nazwiska, oficerów o handel narkotykami i przyjmowanie w szeregi milicji gangsterów po wyrokach.
Część swoich oświadczeń Dymowski nagrał w postaci plików wideo i umieścił w internetowym serwisie YouTube. To jednak wierzchołek góry lodowej: w sumie major nagrał 150 godzin taśm z podobnymi "kompromatami". Gotów jest je ujawnić - ale tylko premierowi Władimirowi Putinowi. Tylko jemu ufa.
Od czasu publikacji w internecie filmiki Dymowskiego obejrzało już 600 tysięcy ludzi. Na milicyjnych forach rozgorzała dyskusja, której uczestnicy w większości poparli majora, anonimowo oskarżając kolejnych funkcjonariuszy o podobne przestępstwa. Oficera z Noworosyjska oficjalnie poparł też milicyjny związek zawodowy w Moskwie. - Dymowski powiedział to, co czują praktycznie wszyscy pracownicy milicji w całej Rosji. U nas w Moskwie dzieje się to samo - mówił jego lider Michaił Paszkin. W obronę wzięła majora także działająca przy prezydencie Izba Społeczna reprezentująca organizacje pozarządowe.
Po stronie oskarżonych zwierzchników stanęło MSW. Zablokowano forum internetowe na stronie resortu. Materiały dotyczące Dymowskiego zniknęły też z serwisu największego tabloidu, Komsomolskiej Prawdy. Major został zwolniony z pracy za oszczerstwo, zablokowano mu kartę bankomatową, zaś w drodze na konferencję prasową na kilka godzin zatrzymała go drogówka. On sam ujawnił, że boi się o życie rodziny. Wreszcie "anonimowy przedstawiciel MSW" oskarżył Dymowskiego o pracę dla "tak zwanych obrońców praw człowieka" za pieniądze Amerykanów.
Michał Potocki
michal.potocki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu